Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rihito Takarai. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rihito Takarai. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 stycznia 2017

Recenzja mangi "Ten Count" (tom 2) Rihito Takarai


Zdjęcie autorstwa: Joleen

- Puk, puk...
- Kto tam?
- Kurier Sebastian. Przywiozłem państwa paczkę *odpowiada radośnie*
- Czy w środku jest drugi tom „Ten count” Rihito Takarai?
- Nie wiem. Miałem to tylko dostarczyć.
- Połóż karton pod drzwiami i uciekaj!
- Nie wpuszczą mnie państwo? *dziwi się mężczyzna*
- To nie są żarty! *czaimy się na niego, uzbrojeni w wielki nóż, który pomoże nam uporać się z taśmą i folią zabezpieczającą – panu Sebastianowi włos z głowy nie spadł, serio :D*
- Ale podpis... *dostawca mang w dalszym ciągu wykazuje niczym nie uzasadnioną radość*

*Kitsuś niechętnie uchyla drzwi, coś bazgrze na panelu, po czym przechwytuje karton i pędem biegnie do swojej sypialni*

- Nareszcie! Masz pojęcie ile na niego czekałem?!
- Tak, tak... Weź go sobie, ja zajmę się pozostałymi „dziećmi” *błyszczące oczy Królowej dostrzegają jeden z wymarzonych tomików. Który? Powiemy Wam wkrótce :)*

*Mój skarb! Muszę koniecznie umyć ręce i mogę zabierać się za czytanie!*

- Warto było wstawać o świcie, by czaić się na kuriera? *śpiąca Królowa, to zła Królowa*
- Pytanie! Pewnie, że warto.

„Niech to będzie nasz pierwszy i ostatni uścisk dłoni.”

- To dramatyczne wspomnienie prześladuje Shirotaniego. Strata przyjaciela boli go na tyle mocno, że nie jest w stanie wyjść z mieszkania. Przestaje chodzić do pracy. Odcina się od otoczenia, nie odbiera od nikogo telefonu...
- Na szczęście prezes Kuramoto oraz Mikami, bliski znajomy z firmy, który wie o jego chorobie, trzymają rękę na pulsie.
- Mikami dzwoni do Kurose, by poprosić go o pomoc. Ten od razu reaguje. Prosi Shirotaniego o spotkanie w ulubionej kawiarni.
- Cierpliwość popłaca :D Roztrzęsiony mizofobik wpada do środka niczym tornado! Ale to nie wszystko. Żąda od terapeuty, by zostawił go w spokoju! Jego szczerość zostaje nagrodzona wyznaniem, którego się nie spodziewał – Riku go kocha ^^
- I pożąda „Jeśli będę przy tobie, prędzej czy później stracę nad sobą kontrolę i znowu cię dotknę”... Dotyk innych wzbudza w Shirotanim niepokój i obrzydzenie. Czy zrobi wyjątek dla swojego „przyjaciela”?
- Tym bardziej, że Kurose nie bawi się w półśrodki, jeśli wiecie co mamy na myśli :D Wystarczy pochwycić ofiarę i rzucić ją na swoje łóżko, a potem... Co sądzisz o drugim tomie? Równie udany jak pierwszy?
- Udany? To arcydzieło! Długo rozmyślałem czemu ta manga tak na mnie działa i w końcu wiem :)
- Podzielisz się z nami tą wiedzą? Nalegam ^^
- Królowo, zastanawiałaś się dlaczego oznaczono ją jako „+18”?
- Ze względu na wiadome sceny, które są w niej zawarte?
- Nie tylko dlatego. Między bohaterami wyczuwa się prawdziwą chemię :) Dorośli faceci, którzy stopniowo się w sobie zakochują. Coraz wyraźniej widać, że to co jest między nimi, powoli wymyka się spod kontroli. My jesteśmy zachwyceni, prawda?
- Tak :) Zdajemy sobie sprawę, że „Ten count” nie jest dla wszystkich. Jeśli jednak lubicie historie o nieco głębszym podłożu, to serdecznie polecamy!
- I zaczynamy mozolne odliczanie do tomu trzeciego...
- Nie martw się, nie będzie tak źle. Czym są te dwa miesiące wobec wieczności?
- Jak możesz? Czy ja ci wypominam, że twoja ulubiona seria utknęła na tomie trzecim?
- To zupełnie odmienna sytuacja.
- Jasne, jasne...
- Tom czwarty wyjdzie, zobaczysz! Niedługo będzie mój *lisia Królowa przechodzi ciężki atak paniki*
- Spokojnie... Zrobimy sobie kakao i będziemy się wspierać, tak jak robiliśmy do tej pory, dobrze? *lisek nie szczędzi czułości*
- Obiecujesz? *wpatruje się w niego załzawionymi oczami*
- Obiecuję ;)
- W takim razie zapraszamy Was na jutro. Wrzucimy recenzję drugiego tomu „Olimposa” :D


Joleen & Kitsune

piątek, 2 grudnia 2016

Recenzja mangi "Ten Count" (tom 1) Rihito Takarai


Zdjęcie autorstwa: Joleen

- W końcu ją mamy! Mangę, na którą czekaliśmy z niecierpliwością!
- Mów za siebie, lisku. Ja już dawno przeczytałam wszystkie dostępne tomy po angielsku... ^-^
- Moja droga, zapominasz, że początkujące ze mnie yaoista.
- Nie ma czegoś takiego! xd
- Stworzyłaś potwora...
- Raczej odkryłam diament, ukryty w starym, zakurzonym kufrze, na strychu! ;P
- Żadne z nas nie ma strychu. Mieszkamy w bloku...
- Nie kłóć się ze mną! Pamiętaj, że zawsze wiem lepiej!
- Dobrze, już dobrze...
- Więc jak podobała ci się manga?
- Jest cudowna! Warto było czekać i kupić w przedpłacie :)
- To prawda. Może więc powiedzmy parę słów o samej historii?
- Główny bohater to Tadaomi Shirotani, bardzo przystojny sekretarz prezesa z nietypowymi problemami. Ma obsesję na punkcie zarazków. Bezustannie myje ręce i odkaża wszystko spirytusem.
- Nie chcę wskazywać nikogo palcem, ale znam pewnego liska, który ciągle myje ręce...
- Serio? *nerwowo się śmieje*
- Ile razy dziennie oddajesz się tej czynności z lubością?
- Nie wiem... Nie liczyłem, ale dużo. Za to nie używam spirytusu *pęka z dumy*
- Jeszcze go nie używasz...
- Wróćmy do tematu. Podczas niefortunnego wypadku, ranny zostaje szef Shirotaniego - prezes Kuramoto, a przypadkowy nieznajomy udziela mu pomocy.
- Tak się szczęśliwie złożyło, że ten „przypadkowy nieznajomy” to zniewalająco piękny i tajemniczy psycholog kliniczny Riku Kurose, który proponuje naszemu pedantowi wspólne wyjście z choroby. Każe wypisać dziesięć rzeczy, które najbardziej przerażają biednego sekretarza i krok po kroku przezwyciężyć natręctwa.
- Shiratani dzielnie bierze się do roboty, lecz nie ze względu na mizofobię... Ofiarowana przez Kurose przyjaźń oraz szybko bijące serce oznaczają, że chłopak wpadł po uszy...
- Byle nikt ich nie dotykał ;D
- Mamy nadzieję, że czujecie się podekscytowani i z wypiekami na twarzy pognacie do najbliższej księgarni, by wzbogacić swoją kolekcję o „Ten count”.
- Historia i rysunki są na bardzo wysokim poziomie. Kreska sensei Rihito Takarai jest lekka i eteryczna, przez co czytanie to sama przyjemność.
- Plusem jest także to, że Kotori bardzo się postarało. Manga jest wydana wręcz idealnie. Na regale aż błyszczy wśród innych skarbów! :)
- Do tego dobre tłumaczenie i zero błędów.
- My jesteśmy urzeczeni i z pewnością zakupimy resztę tomików.
- Zgadzam się z tobą. Koniecznie musimy je mieć! :D A do tego czasu, Kitsuniu, może wybierzemy się razem do sklepu, gdzie będziesz dotykać tych wszystkich „brudnych” rzeczy, a potem wrócisz do domu i nie umyjesz rączek, co ty na to?
- Nie.Ma.Takiej.Opcji! Odmawiam! *odwraca się plecami*
- Nie bądź taki. Oddam ci ostatnią pomarańczę z lodówki... *kusi*
- Naprawdę? *lisie oczy zaczynają płonąć ze szczęścia* Zrobiłabyś to dla mnie?
- Szczerze? Dawno temu ją zjadłam, ale wiem jak lubisz zakupy, więc... xD
- Szczerze? Czasami żałuję, że nie interesują mnie faceci... W mangach yaoi tacy słodcy uke jak ja zawsze otaczani są opieką...  *obrywa mangą w głowę* Za co?!
- Za całokształt -,-
- Dzięki, Królowo. Jesteś kochana...
- Nigdy o tym nie zapominaj! :3


Joleen & Kitsune