Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Junko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Junko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lutego 2017

Porównanie : Konbini-kun VS Książę przepisów Junko


Zdjęcie autorstwa: Kitsune


- Witajcie! :) Stwierdziliśmy, że dziś będzie na ostro ;D
- Zapraszamy Was na starcie mang! (dobrze wiemy, co siebie pomyśleliście, zboczuszki jedne :D). Tym razem na ringu zmierzą się jednotomówki Junko-sensei, a mianowicie „Książę przepisów” oraz „Konbini-kun”. Gotowi? Więc zaczynamy!
- Na samym wstępie przypomnę, że obie mangi zrecenzowaliśmy z prawdziwą przyjemnością. Uważamy je za ozdobę naszej rozrastającej się kolekcji i chętnie eksponujemy w pierwszym rzędzie ^^ To z pewnością duża zasługa wydawnictwa Kotori :) Tomiki są ładnie i bezbłędnie wydane. Gratulujemy ^-^
- Ostatecznie mówimy o słodkich i uroczych historiach romantycznych ;)
- Jest też fabuła! Nie zapominajmy o tym, gdyż to dzięki niej czytanie sprawiło nam ogromną przyjemność.
- To prawda. Obie mangi przeczytałem kilka razy i zawsze znajdowałem coś nowego, co bardzo dobrze świadczy o autorce.
- Oprócz starannych rysunków, wyróżniają się sporą dawką humoru, choć nie zabrakło i mocno wzruszających scen, jak na przykład wspomnienia Keia o dziadku, czy gimnazjalne doświadczenia Endou.
- Nie da się ukryć, że w obu mangach występuje podobny schemat. Nieśmiały uke zakochuje się w seme, który choć jest w podobnym wieku, wydaje się znacznie bardziej dojrzały emocjonalnie. Szybko zostaje przejrzany na wylot i usidlony. Ta część najbardziej mi się podoba i nie mam tego autorce za złe. Wprost przeciwnie.
- Bohaterzy drugoplanowi również mają coś do powiedzenia. Ich rola nie ogranicza się jedynie do wypełnienia tła, lecz wnoszą wiele w rozwój akcji. W „Księciu przepisów” jest to mega para Honda i Tsubasa *trochę jak Dan i Phil, ale cicho, nic nie mówiłam*
- Porównujesz Dana i Phila do Hondy i Tsubasy?! No wiesz! Nie mają przy nich żadnych szans! Jedyne wibracje, które od nich wyczuwam, to depresja z powodu ukrywania związku.
- W „Konbini-kun” nie ma drugiej pary bohaterów...
- Ale jest kotek :D oraz niesamowity rozdział „Miłość o poranku”, który uwielbiam. Nari rządzi ;)
- W sumie jest jak drugi kotek ^^ Chętnie posmyrałabym go po brzuszku :)
- Jak możesz mówić przy mnie takie rzeczy?!
- Jesteś zazdrosny? :P
- Bardzo!
- Nie powinieneś. Przecież już dawniej ustaliliśmy, że ze swoimi zdolnościami kulinarnymi nawet Kei nie dorasta ci do pięt! :D
- Mówisz tak tylko dlatego, by jakoś mnie ugłaskać *wkurza się*
- To może mam ci kupić kotka? :)
- Nie, dziękuję!
- To może kakao?
- Może...
- Wracając do tematu – którą scenę uważasz za najlepszą?
- A ty?
- W „Księciu przepisów” zdecydowanie wspólne pozowanie :)
- To prawda. A w „Konbini-kun” jak Endou został obudzone przez wspomnianego już kota :D I Nari <3
- W takim razie pozostaje nam już tylko jedno, bo woda się gotuje – którą mangę wolisz i dlaczego jest to „Książę przepisów”? :D
- Jedzenie i sprzątanie... Gdyby dołożyć do tego granie, przepadłabyś z kretesem (jeśli znacie mangę yaoi, w której bohater ma obsesję na punkcie chipsów, czystości oraz gier RPG, dajcie znać! ;D Królowa czeka na swego księcia ;P). Moim zdanie „Książę przepisów” jest ciekawszy, ale w „Konbini-kun” jest ta dodatkowa historyjka... Trudny wybór. Chyba remis :D
- Tak czy inaczej, obie mangi serdecznie polecamy :) 


Joleen & Kitsune

sobota, 4 lutego 2017

Recenzja mangi "Konbini-kun" Junko


Zdjęcie autorstwa: Joleen


- Znowu nie wyrobiliśmy się na czas, wybaczcie...
- Na swoje usprawiedliwienie powiemy tylko tyle, że to był ciężki tydzień.
- To prawda... Egzamin goni egzamin, a to nawet nie połowa sesji :(
- Nie martw się, Królowo. Damy sobie radę. A jak nie, to zostaną nam pamiątkowe bluzy :D Joleen znalazła sklep, w którym zamówiłem bluzę z Shirotanim. Wiecie co będzie się działo, gdy ją w końcu dostanę? :D
- Wolę sobie tego nie wyobrażać... Już teraz ciężko z Tobą wytrzymać, lisie! Ciągle słyszę „kocham go”, „jest taki słodki”, „ożenię się z nim”...
- Królowo! Nie bądź zazdrosna! Przecież wiesz, że zawsze będę twoim wiernym poddanym! ;)
- No oby! xD
- Nie jestem aż taki zły, prawda? Są gorsi ode mnie *rozgląda się wokoło*
- Na przykład kto?
- Na przykład gimnazjalni koledzy Endou. Wywinęli mu bardzo brzydki numer, po którym chłopak totalnie się załamał i przestał chodzić do szkoły. Przez rok praktycznie nie opuszczał swojego pokoju, gryząc się z myślami. W końcu rodzice ruszyli mu na ratunek i przekonali wujka, by zatrudnił nieszczęśnika w swoim całodobowym spożywczaku.
- Pierwsze wyjście do ludzi przypomina koszmar – Endou jest cichy i zawstydzony, a do tego sytuację pogarszają ciągłe zaczepki ze strony innego pracownika. Rosły Yamai sprawia wrażenie, że niczego się nie boi. Wydaje się nadmiernie pewny siebie i traktuje innych z góry.
- Aż pewnego dnia nasz uke jest świadkiem sceny jak z filmu – mały, czarny kotek utknął na pasach. Z przerażenia nie może się ruszyć. Światło zmienia się na zielone, wściekli kierowcy trąbią na przerażone maleństwo...
- Nie martw się, kotku! Pomoc już nadchodzi! Czy to właśnie w tej sekundzie serce Endou zabiło nieco szybciej na widok odważnych poczynań kolegi? A może stało się to w chwili, gdy poinformował go, że chętnie przygarnie puchate zwierzątko, a ten się do niego uśmiechnął?
- W każdym razie, od chwili adopcji chłopcy zaprzyjaźniają się ze sobą.
- Yamai próbuje poznać prawdę o powodach, dla których nowy przyjaciel przestał chodzić do szkoły, jednak ten nie chce o tym mówić. Bardziej rozmowni okazują się dawni koledzy, którzy coraz liczniej odwiedzają sklep wujka. Na domiar złego z Endou jest kiepski kłamca. Nie potrafi ukryć swoich uczuć... Z wypiekami na twarzy wpatruje się w obiekt swoich westchnień.
- Jak zareaguje Yamai na wieść o tym, że jest przez niego kochany i czy szkolne tajemnice ujrzą światło dziennie, nie powiemy :)
- Ale nie martwcie się, bo to jeszcze nie koniec. Junko-sensei rozpieściła nas dodatkowym rozdziałem, pod tytułem „Miłość o poranku”.
- Licealista Mahiro codziennie rano spotyka się w pewnej kawiarni ze swoim starszym o sześć lat chłopakiem. Jego ukochany „jaśnie pan” Nari zdaje się go nieco lekceważyć. Spóźnia się na spotkania, nie oddzwania, nigdy nie ma czasu... W dodatku szkolny kolega twierdzi, iż powód jest tylko jeden – zdrada!
- W końcu przelewa się czara goryczy! Po kolejnej awanturze, pełnej żalów i niedomówień, ukochany każe mu przemyśleć swoje zachowanie. Zrozpaczony chłopak przestaje odwiedzać kawiarnię i wysyłać wiadomości.
- Po co ma to robić? Przecież wszystko jednoznacznie wskazuje na to, że był tylko zabawką w rękach starszego i bardziej doświadczonego mężczyzny.
- Czy aby na pewno? W takim razie dlaczego Nari tyra jak wół i nie wraca z pracy do domu?
- Odpowiedzi nie zdradzimy, ale żałujemy, że ta historyjka była taka krótka :(
- A jak ocenimy mangę jako całość?
- Wysoko :) „Konbini-kun” autorstwa Junko-sensei to świetny umilacz czasu. Romans rozwija się powoli, choć konkretnie.
- Są smutne momenty, i wesołe, i gorące :D Każdy znajdzie coś dla siebie.
- Przeczytałem ją kilka razy i zawsze znalazłem coś nowego. To bardzo dobrze świadczy zarówno o scenariuszu, jak i rysunkach, które są naprawdę ładne.
- Zachęcamy Was to kupna, bo manga jest fajna i z pewnością nie będziecie się z nią nudzić.
- Dajcie znać, czy „Konbini-kun” zadomowił się na Waszym regale, czy też nie. My go nikomu nie oddamy ^^
- Następną recenzją będzie zapewne drugi tom „All you need is kill”. Zapraszamy! :)

 Joleen & Kitsune

poniedziałek, 31 października 2016

Recenzja mangi "Książę przepisów" Junko


Zdjęcia autorstwa Kitsune
- Witajcie! Dawno nie było żadnej recenzji, więc trzeba to szybciutko zmienić xD
- Tym bardziej, że dzisiaj zabieramy Was do świata wykwintnej kuchni „Księcia przepisów”, autorstwa Junko.
- Najpierw mały cytat z pierwszej strony mangi, by rozbudzić Wasz apetyt „Smaczna potrawa jest w stanie poruszyć ludzką duszę”... Czy twoje kubki smakowe drżą w oczekiwaniu? ;D
- A przyniosłaś coś dobrego do jedzenia?
- Biurko tonie w żelkach... Zajmijmy się pracą, a potem przyjdzie czas na przyjemności.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem, Królowo :)
- Grzeczny lisek *głaszcze Kitsusia po czuprynie* W takim razie oddajmy głos ekspertowi. Jak ci się podobała twoja pierwsza kulinarna manga, mój lisi następco Gordona Ramsaya?
- Szczerze? Była słodka. Głównym bohaterem jest uroczy Kei, który wylewa siódme poty w szkole gastronomicznej. Chłopak nie ma lekko. Dojazdy go wykańczają.
- Nie jest przecież tak źle. Kolega proponuje mu wynajęcie pokoju niedaleko szkoły. Dobra lokalizacja oraz niski czynsz przyczyniają się do podjęcia męskiej decyzji o przeprowadzce.
- To była dobra decyzja? Polemizowałbym...
- No wiesz... Czym jest mieszkanie w chlewie ze współlokatorami, którzy nie przepadają za porządkiem, skoro codziennie możesz się wyspać i oszczędzasz czas potrzebny na dojazdy?
- W moich oczach to robi olbrzymią różnicę! Jestem przyzwyczajony do porządku.
- Kitsuś i porządek... Świetny żart... * Joleen wybucha szczerym śmiechem *

*pół godziny później*

- Koniec chichotania? Możemy kontynuować, mój drogi Kapralu Levi?
- Bardzo proszę.
- Jeśli zamierzasz dalej się ze mnie śmiać, wychodzę.
- Zamierzam. Poza tym jesteśmy w twoim mieszkaniu. Gdzie chciałbyś pójść?
- Do sklepu.
- Pójdziemy razem, jak tylko skończymy pisanie. Wracając do naszych bohaterów. Kei się przeprowadza i BUM! Trafia go grom z jasnego nieba w postaci bardzo przystojnego początkującego aktora/modela/barmana/ciacha, Shouheia.
- Przesadziłaś z tym ciachem... *wkurza się*
- Lisek ma znowu atak zazdrości? Zjedz żelka...
- Żelek nie jest lekarstwem na wszystko!
- Na ciebie działa bez zarzutu *przytula* Nie dosyć, że współlokator jest niczego sobie, to jeszcze do łez wzrusza go kuchnia Keia i często rzuca dwuznacznym tekstem „Może pójdziemy do mnie?”.
- Skoro jesteśmy już przy zabawnych sytuacjach, to popłakałem się ze śmiechu czytając „Taki z ciebie opiekun, jak z kociej dupy worek na mąkę” :D Tłumaczenie Kotori jak zawsze wymiata ;)
- Rzeczywiście, to było niezłe :) Nie znałam wcześniej tego powiedzonka.
- Czy warto było kupić mangę?
- No ba!
- Historia ich miłości jest po prostu pyszna. Lekka, niebanalna i fajnie przedstawiona.
- Do tego miłe dla oka rysunki, wiele zabawnych sytuacji oraz miłość, przypominająca lukrowaną babeczkę, którą obiecałeś mi upiec.
- Niczego takiego nie obiecywałem *drapie się po głowie*
- Nie? To teraz obiecasz *Joleen wie, co mówi*
- Najbardziej podoba mi się fakt, że w tle rozgrywa się inna historia miłosna, pomiędzy drugą parę bohaterów.
- Piękny Honda oraz jego przyjaciel z dzieciństwa, Tsubasa, z pewnością zapadną Wam głęboko w pamięć.
- To prawda.
- Manga oznaczona jest +18, ale moim zdaniem równie dobrze wystarczyłoby +16. Pokazane w niej sceny są zmysłowe i delikatne. Junko-sensei większy nacisk położyła na fabułę, co się jej opłacało, bo całość prezentuje się naprawdę fajnie.
- Może 10/10 to nie jest, ale mocne 8/10 z pewnością. Z czystym sercem możemy polecić Wam „Księcia przepisów”, jeśli jeszcze nie znacie tej historii. Jesteśmy pewni, że będziecie do niej często wracać w długie, jesienne wieczory.
- A skoro jesteśmy przy umilaniu... Jestem głodna, a wiesz co to oznacza, prawda?
- Gdy Kei gotuje, wszyscy płaczą...
- Ty będziesz płakać, jeśli niczego nie ugotujesz... *grozi liskowi paluszkiem*
- To chyba oznacza, że jestem twoim księciem *Kitsuś się rozmarza*
- No cóż, wrócimy jeszcze kiedyś do tego tematu. Dziękujemy za wspólnie spędzony czas! :)
- Niedługo kolejna recenzja. Udamy się do świata wampirów. „Dia game, nadchodzimy!
- Nie zamieścimy kolejnej ankiety, bo nadal czekamy na paczkę z mangami, które ostatnio kupiliśmy. W kartonie znajdują się same pożądane nowości.
- Pożądane?
- Cii... xD
- Miłego dnia, Kochani~! ^^


Joleen & Kitsune