Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hinako Takanaga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hinako Takanaga. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 stycznia 2017

Porównanie: Croquis VS Liberty Liberty!

Zdjęcie autorstwa: Joleen


- Witajcie! :) Przed Wami nie lada gratka!
- Postanowiliśmy skonfrontować obie mangi tej samej autorki - Hinako Takanagi.
- Chodzi oczywiście o recenzje „Croquis” oraz „Liberty Liberty!”, które już od dawna znajdują się na blogu (jeśli jeszcze ich nie przeczytaliście, teraz jest najlepsza okazja, żeby to nadrobić! ^^)
- Jak z pewnością zauważyliście, mangi nie przypadły nam do gustu. Polskie wydanie jest staranne i nie zawiera błędów. Niestety, to trochę za mało, by cieszyć się z zakupu.
- Po pierwsze – fabuła. W obu mangach leży i kwiczy. Zarówno historia modela ASP, który odkłada pieniądze na operację powiększenia biustu, jak i chłopaka, który uciekł z domu i wylądował zarzygany na śmietniku... Trudno uznać za „wyjątkowo wciągające”.
- Wspominaliśmy także o tym, że wina leży ewidentnie po stronie autorki, która choć obdarzona talentem, to jednak nie potrafiąca rozkochać w sobie czytelników.
- Nie mów tak. Może są osoby zadowolone z zakupu?
- Może... To chyba wyzwanie dla naszych czytelników (jeśli ktoś z Was uważa inaczej, nich przemówi teraz, albo odsunie się od okna, bo będę rzucać :D)
- Inną rzeczą, która nie daje mi spokoju, jest podobieństwo obu par. W pierwszej chwili byłem pewny, że to wydanie dwutomowe, bo nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by wskazać minimum 10 powtarzających się szczegółów, choćby na podstawie okładek.
- No i nie zapominajmy o moim ulubionym - Takanagi-sensei, lubiącej chłopców przebranych za dziewczynki :P Niegrzeczna, oj niegrzeczna...
- Za to sceny seksu zupełnie rozłożyła.
- Albo o nich zapomniała, jak to miało miejsce w wypadku „Liberty Liberty!” xD
- Obaj mali uke mają obsesję na punkcie pracy, której poświęcają się bez reszty. Z kolei seme żyją swoim życiem, nie zwracając na nic uwagi.
- Który tom jest lepszy, a który gorszy?
- Trudne pytanie. „Liberty Liberty!” ma bardziej rozbudowaną fabułę niż „Croqius”.
- To prawda, lecz w „Croquis” są dodatkowe historyjki „Moja pierwsza miłość” część 1 i 2 oraz „Spadająca gwiazda”, która najbardziej mi się podobała.
- Pamiętajcie także o tym, że Joleen przeczytała prawie wszystkie (te lepsze) mangi yaoi, a ja jestem wyjątkowo wymagającym poszukiwaczem romansów :D Nie zadowala nas byle co!
- Reasumując, oba tomy nie są warte uwagi i przypominają kolejne odcinki „Na wspólnej”... Liczycie na to, że Roman wróci do alkoholu lub zacznie piec „ziołowe ciasteczka”, a tu nic... Zapycha się pierogami starej Ziębowej ;D
- Dziękujemy za wspólne pastwienie się nad obiema mangami! ^^
- Obiecujemy więcej w niedalekiej przyszłości ;)


Joleen & Kitsune

PS Jeszcze w tym tygodniu wrzucimy Wam kolejną recenzję. Będzie to manga „Ty i ja etc.” <3

piątek, 9 grudnia 2016

Recenzja mangi "Liberty Liberty!" Hinako Takanaga


Zdjęcie autorstwa: Joleen


- Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...
- Chciałeś chyba powiedzieć: w czasie wakacji, podczas których było zimno i często padało...
- ... a my mieliśmy zbyt duży pakiet na internet, więc szukaliśmy sobie różnych rozrywek. Jedną z nich były zakupy i zamęczanie miejscowego listonosza, który przywoził nam paczki pachnące papierosami :D
- Pamiętasz jak chciał, żebym podpisała nim odbiór? Papieros zamiast długopisu... Nikt mu nie powiedział, że palenie zabija? -,-
- Ja tam nie mam mu nic do zarzucenia. Fajny gość. Może rzuci do przyszłych wakacji?
- Może... Wspominamy o tym dlatego, że letnie miesiące mocno nadwyrężyły nasz budżet, a także przyczyniły się do zakupu wielu tomików, które obecnie dla Was recenzujemy. Wtedy nie planowaliśmy wspólnego bloga. Ta myśl pojawiła się później, gdy Kitsune zakochał się w Yashiro :D
- Cicho, kobieto! Musisz zdradzać wszystkie moje sekrety?!
- Wracając do tematu... Chciałam, by mój mały lisek zdobył większe, yaoistyczne doświadczenie, więc w pierwszej kolejności nabyliśmy hurtową ilość romansów. Jednym z nich był tomik „Liberty Liberty!” Hinako Takanagi.
- Nie był to zakup roku, bo niewiele można się z niego dowiedzieć...
- Nie nastawiaj się tak negatywnie. Itaru przeprowadza się do Osaki, gdzie poznaje Koukiego. A ja bardzo, ale to bardzo lubię to imię <3
- Poczekaj, nie tak szybko! Zapomniałaś dodać, że wspomniany przez Ciebie „Kouki” znajduje go pijanego i zarzyganego na śmietniku. Mimo tych niedogodności, zabiera chłopaka do domu i udziela mu pomocy.
- No dobrze, przyznaję. Nie jestem fanką historii zaczynających się od „znalazłem go na śmietniku”.
- Serio? *SARKAZM SARKAZM SARKAZM*
- Serio. By dopełnić obrazu dodajmy także, że Kouki był właśnie w trakcie pracy. Czaił się na bandytę, którego chciał sfilmować do reportażu dla telewizji kablowej, w której pracuje, a pijany chłopak rozbił mu kamerę.
- Czy to już miłość?
- Jeszcze nie. Najpierw Kou-kun pozwala Itaru pomieszkać u siebie jakiś czas. Potem jego przyjaciółka/dawna ukochana, a tak naprawdę trans - Kuromi zatrudnia go w kablówce. I w końcu, jako wisienka na torcie, Itaru zdaje sobie sprawę z tego, że jest zakochany. Ma szansę podbić serce twardo stąpającego po ziemi kamerzysty? Przekonacie się czytając mangę do końca.
- Czy tylko ja uważam, że zamawiając ten tomik, zmarnowałem 20 minut na czytanie? W dodatku jestem zniesmaczony połączeniem śmietnika, wymiocin i miłości...
- Czujesz niesmak? Dlaczego? To nadal romans! xD
- Rysunki są piękne. Nie można więc odmówić autorce talentu. Jednak historia jest tak płytka, że na tym kończę swoją przygodę z mangami sensei Takanagi.
- W sumie to trochę dziwne, bo manga jest ładnie wydana. Ludzie ze Studia JG z pewnością włożyli w to masę pracy. Zastanawiające jest jednak to, dlaczego wybrali kolejną opowiastkę o niczym.
- Żartujesz, prawda? Jedyną rzeczą, jaką wyniosłem z lektury jest fakt, że sensei ma jakiś kink dotyczący zmiany płci...
- Oj tam, oj tam! ;P Jesteś zły, bo seksu też nie było xD
- Materiał do zapamiętania - nie kupuje się mangi yaoi, która nie jest oznaczona jako „+18”.
- Czy opłaca się zainwestować 19,90 zł?
- Moim zdaniem nie.
- A ja uważam, że nie było aż źle. Niektóre fragmenty są całkiem zabawne. Gdyby pani Takanaga dorysowała jeszcze ze 2-3 rozdziały, byłoby super.
- To nam chyba nie grozi, choć przyznaję, że manga sprawia wrażenie nieukończonej.
- Nie widzisz żadnych plusów?
- *wpada na genialny pomysł* Bez żalu upchnę ją do drugiego rzędu na regale, by nie zajmowała bezcennego miejsca z przodu! :D
- No cóż... sami musicie ocenić czy warto zapoznać się z tą historią i nacieszyć oczy starannymi rysunkami, czy też szukacie czegoś odrobinę głębszego :)


 Joleen & Kitsune

piątek, 21 października 2016

Recenzja mangi "Croquis" Hinako Takanaga



Zdjęcie autorstwa: Joleen


- Witajcie! Bardzo się cieszymy, że nasze wspólne recenzje przypadły Wam do gustu :)
- Ja świętuję podwójnie, bo dzisiaj moja kolej na wybranie mangi! *skacze z radości*
- Nie rozumiem, z czego tak się cieszysz? Przyniosłeś tomik, za którym nie przepadamy... Dlaczego?
- Z przekory. Liczę na to, że pojawią się osoby, które udowodnią mi, że nie wyrzuciliśmy dwudziestu złotych w błoto.
- Całe życie uczymy się na błędach. Mogłam za to kupić wielkie opakowanie kakao na jesienne wieczory...
- Za błąd uważamy kupno tomiku pod tytułem „Croquis”. Widzę, że nadal go przeglądasz. Może jednak okażesz mu trochę królewskiego miłosierdzia i zmienisz zdanie?
- Ty pierwszy *prycha oburzona*
- Nie, jednak Ty. Nalegam.
- To z pewnością nie będę ja!
- No cóż, prawda jest taka, że mamy podobne zdanie prawie na każdy temat.
- Wyjątek stanowi Twoje nowe opowiadanie, Kitsuś *demoniczny śmiech*
- Dlaczego moje opowiadania są wyróżniane? *wzdycha ciężko *
- Sam jesteś sobie winny. Mówiłam Ci ze sto razy, że wampir-uke to bardzo zły pomysł, prawda?
- Prawda.
- I co zrobiłeś? Posłuchałeś mnie?
- Nie *zawstydzony chowa się za puszystym ogonem* Za to dzięki Tobie kupiliśmy „Croqius”.
- Nie przypominaj mi o tym. Ta manga jest...
- ... zła, beznadziejna i nie warta ani złotówki?
- Nie da się ukryć, że mocno nas rozczarowała.
- Tomik zawiera trzy różne historie, z czego tylko jedna, w dodatku najkrótsza, warta jest uwagi. Jak z pewnością wszyscy wiedzą ze streszczenia, jest to historia modela pozującego podczas zajęć z rysunku na ASP, który wpadł w oko jednemu ze studentów. Do samego studenta nic nie mam. To zwykły, przeciętny bohater, jakich w mangach pełno.
- Nie zgadzam się! Jest taki... bezbarwny! Po przeczytaniu historii nie zapamiętałam nawet jego imienia, co mi się rzadko zdarza.
- Nazywa się Shinji Kaji.
- Musiałeś przekartkować mangę, by się tego dowiedzieć...
- Owszem.
- Sam widzisz. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Odkładasz mangę na półkę i myślisz sobie „nic specjalnego”.
- Więc może przejdźmy do modela, który jest najsłabszym ogniwem i zostaje nominowany do opuszczenia regału z mangami? :D
- Masz rację. Czytając spotykałam już naprawdę różnych bohaterów, ale Nagi... *wzdryga się*
- Widzę, że się męczysz, więc pozwól proszę, że cię wyręczę. Nasz mały model uważa się za transseksualistę. Pracuje w różnych miejscach, by zebrać pieniądze na wszczepienie sobie implantów piersi. No sorry, ale ja nie widzę w tym nic romantycznego. Gdyby jeszcze dopiął swego, ale nie! Rezygnuje z operacji na prośbę Kajiego! Taki z niego trans jak ze mnie gej! *wybucha szczerym śmiechem*
- Teraz mniej więcej rozumiecie skąd nasze rozczarowanie.
- Trochę szkoda, bo rysunki są niezłe. Niestety same rysunki to za mało, by nas oczarować.
- Płytka historia o niczym. Zero miłosnych uniesień, żadnej ekscytacji podczas przewracania kartek...
- Mnie najbardziej interesowało jak on z tymi piersiami będzie wyglądać. Szkoda, że nic z tego nie wyszło.
- Może jesteś zbyt wymagający? Szukasz uczuć i głębi, a to nadal należy do rzadkości.
- Silikon z pewnością nie znajduje się na liście pożądanych przeze mnie tematów.
- Nie zaśmiałam się ani razu z ich „zabawnych nieporozumień”.
- Ja się śmiałem z naszej głupoty, ale to był raczej śmiech przez łzy. Trzeba było kupić coś innego.
- Zostały jeszcze dwie historie. „Moja pierwsza miłość” - już po samym tytule możecie się domyśleć, o co chodzi.
- Zaczęło się bardzo obiecująco. Licealni przyjaciele, których połączyło czytanie książek, zakochują się w sobie, cierpiąc katusze w milczeniu.
- Patrzą sobie głęboko w oczy, lecz żaden z nich nie decyduje się na wyznanie. Na osłodę pozostaje pewne wspomnienie, które związane jest z klasową wycieczką i wypitym piwem...
- Mija kilka lat. Nasi bohaterowie są już dorośli i po studiach. Los daje im jeszcze jedną szansę, i co?
- I nic!
- Jak to nic? Zapadnie Wam w pamięć niesmak po scenie na plaży. Nie da się tego „odzobaczyć”, gwarantujemy. Jedno piwo zabiło miłość. Właśnie dlatego my nie pijemy, co i Wam szczerze polecamy :D
- Jeśli tak wygląda romantyzm oczami Hinako Takanagi, to ja wysiadam.
- Poczekaj na mnie!
- To może na sam koniec ostatnia historyjka. „Spadająca gwiazda”. Najkrótsza, a co za tym idzie, najlepsza i ratująca ten tomik przed otwarciem drzwi balkonowych i sprawdzeniem, czy mangi umieją dolecieć z powrotem do Japonii...
- Nie wiem czy umieją, ale szkoda, że nie ma zwrotów... Chciałoby się rzec autorce „jak chcesz, to potrafisz”, więc czemu przez 160 storn tak bardzo ci się nie chciało?!
- Motyw spadających gwiazd trudno jest zepsuć. Nie twierdzę, że jest to niemożliwe. Na szczęście tym razem się udało.
- Masz rację. To było nawet urocze. Sei nienawidzi gwiazd, które uparcie nie chcą spełnić jego marzenia, związanego z Daikim. A przecież każdy wie, że gwiazdy mają w sobie moc *uśmiecha się zadowolony z siebie*
- Naprawdę?
- Nie wierzysz mi, Królowo? Sprawdzimy?
- Tak jak ostatnio, gdy policjanci zaatakowali nas latarkami, kiedy leżeliśmy sobie na górce w lesie? To było twoje marzenie?
- Nie, miałem na myśli zupełnie inne okoliczności przyrody, bez policjantów i ich niezawodnych latarek...
- W takim razie dopisuję to do listy.
- Do jakiej listy?
- Powiem ci później, gdy będziemy już sami ;-J
- Ok :D Nie mogę się doczekać :D
- Kończąc, życzymy Wam miłego weekendu! ^^
- Bawcie się dobrze i do zobaczenia wkrótce. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że chcecie abyśmy zrecenzowali „Księcia przepisów”. Nie ma sprawy, zrobimy to z wielką przyjemnością. „Dia Game” też zrecenzujemy, ale nieco później ;)
- Nie zapominaj o naszej nowości, na którą czekamy! *-*
- Panie listonoszu, przybywaj! :D
- Może poproś gwiazdy, niech go kopną w tyłek dla lepszego rozpędu! ^^
- Cicho, jeszcze usłyszy i odmówi dźwigania kartonu...
- Ja z pewnością nie będę go taszczyć na trzecie piętro! -,-
- Nie rozumiem, czemu patrzysz na mnie takim dziwnym wzrokiem?
- Lisie, czyń swoją powinność!
- Panie listonoszu, przybywam z odsieczą! *nie jest przekonany, czy da radę uporać się ze wszystkimi zamówieniami, ale będzie walczył do końca*
- Mój bohater! *Joleen klaszcze i wiwatuje*

PS Na potrzeby recenzji udaliśmy się do sklepu „Tani Armani, Gucci za pół ceny”, gdzie wspólnie zdecydowaliśmy, że nic nie oddaje charakteru tej mangi równie dobrze, jak stanik w panterkę xD


Joleen & Kitsune