Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Studio JG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Studio JG. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 marca 2017

Recenzja mangi "Vassalord" (tom 7) Nanae Chrono


Zdjęcie autorstwa: Joleen


- Ostatni tom... Aż łza się w oku kręci, że to już koniec... :,(
- To prawda. Mała wampirza saga właśnie dobiegła końca... *wzdycha* Gotowi na ostatnią recenzję?
- Stało się! Nasi dzieli wojownicy stawiają wszystko na jedną kartę i decydują się odbić Chrisa z rąk Alpharda. By ułatwić sobie sprawę Cheryl korzysta z „bariery vjedogonii”. Oznacza to, że wszystkie wampiry i demony będące w jej obrębie, przez 33 minuty i 3 sekundy nie będą w stanie korzystać ze swoich mocy.
- A co z regeneracją?
- Odpada.
- Ponad pół godziny... Czy to wystarczy, by pokonać przeciwników?
- Miejmy nadzieję...
- Nie myślcie, że ten atak powstrzyma Wayna. Zabiera on Chrisa, a dla reszty wypuszcza z klatek kilku „strażników”.
- Raczej brutalnych potworów, które wyglądają jak pomyłki laboratoryjne. W dodatku są bardzo brutalne i krwiożercze.
- Rayflo nie ma innego wyjścia. Musi się z nimi zmierzyć, jeśli chce odzyskać ukochanego.
- Na pomoc wyruszają jego klony, które chcą się poświęcić, by misja Adama się powiodła. Trochę mi ich żal :(
- Mi także. W dodatku dochodzi do spięcia między nim i Ewą. Gdy wampirzyca dowiaduje się, że ciemnowłosy zamierza pozbyć się ich pierworodnego, nie jest zachwycona tym pomysłem. Ostatecznie to jej jedyne dziecko...
- Skoro Alphard jest tak zazdrosny o brata, zrobi wszystko by go zniszczyć, a tym samym postawi Rayflo przed koniecznością dokonania wyboru. Kogo wybierze prastary wampir - prawowitego dziedzica, czy seksownego blondyna?
- Dobre pytanie. Nie zdradzimy Wam odpowiedzi, by nie psuć zabawy płynącej z lektury :)
- Sensei nie jest zadowolona, ponieważ jak sama przyznała, została zmuszona do zakończenia tej serii, więc starała się upchnąć do tomu siódmego rozwikłanie wszystkich tajemnic, najlepiej jak potrafiła.
- Wspomniała także o tym, że każdy z nich kosztował ją aż rok pracy. Czy było warto?

- Charley i Johnny to para bardzo fajnych i przemyślanych bohaterów. Wyrozumiały tatuś przygląda się jak jego synek-wampir miota się na prawo i lewo. Wszystko to był słodkie i przesycone pożądaniem. Moim zdaniem właśnie takie powinno zostać. Wątki mafijne, kościelne i medyczne sprawiły, że manga stała się mocno zagmatwana.
- Masz rację. Trzeba było się ograniczyć do czegoś prostszego, lecz bardziej wciągającego. Skakanie z miasta do miasta, czy wprowadzenie kilkunastu bohaterów, dla których zwyczajnie nie było miejsca, nie przemawia na korzyść „Vassalorda”.
- Jest to z jednej strony historia miłości dwóch upartych, wiekowych (każdy z nich ma dobrze ponad sto lat) facetów, a z drugiej trochę granie na cierpliwości odbiorców. Ile tomów planowała Chrono-sensei? Dziesięć? Dwadzieścia? Sto? Już z tego co narysowała powstałoby niezłe anime. Tymczasem na YT możecie sobie obejrzeć jeden odcinek OVA i sami ocenić jej starania (bardzo fajny - polecamy).  My mamy mieszane uczucia, o czym pisaliśmy nie raz, recenzując poszczególne tomy, więc nie będziemy się powtarzać.
- Romans tak, fabuła nie. Tyle w temacie xD
- Czy wśród Was są osoby, które czytały tą serię? Co o niej sądzicie? :D
- Oceniliśmy ją zbyt surowo, czy Wy również liczyliście na coś bardziej emocjonalnego?
- Najzabawniejsze jest to, że w końcu nie dowiedzieliśmy się jak brzmiało prawdziwe imię Rayflo, choć padło ich tak wiele.
- Za to Chris został modelem, gratulujemy! ;D
- Jak ostatnio zapowiadaliśmy, pojawiła się ankieta, w której możecie dokonać wyboru kolejnej serii. Będzie się ona pojawiała naprzemiennie z innymi recenzjami, czyli tak jak do tej pory :) Czekamy na Waszą decyzję :)


Joleen & Kitsune

środa, 1 marca 2017

Recenzja mangi "Vassalord" (tom 6) Nanae Chrono


Zdjęcie autorstwa: Joleen



- Przedostatni tom „Vassalorda”...
- Skoro poprzedni był taki sobie, to szóstka powinna błyszczeć :D
- Byle nie oślepiła nas swoim blaskiem...
- Jedno jest pewne - jest dużo zabawniej :) Uwięziony Adam szaleje i podrywa kogo może, jednocześnie wysyłając do Chrisa zaszyfrowane wiadomości. Pomaga mu przy tym jego kotka i tajemnicze sudoku, które powstaje na bazie listu miłosnego.
- Tatuś sobie romansuje, a biedny Chris cierpi katusze. Od chwili rozstania nie miał w ustach ani kropli krwi, a nie chce tknąć któregokolwiek z klonów. Za trzy dni jego wielki debiut... Jak ma sobie poradzić z tak wielką presją o pustym żołądku?
- Asystent blondaska ucieka się do podstępu i zamienia z Rayflo miejscami.
- Świetnie zaplanowana ucieczka owocuje brawurowymi scenami. Niestety, ktoś za to zapłaci... Alphard jest święcie przekonany, że Adam jest jego ojcem, a skoro drugi syn okazał się zdrajcą...
- Czy to możliwe? Przecież on w niczym nie przypomina Johnnego...
- I chyba oszalał. Grozi blondynowi przywołując biblijne wydarzenia pomiędzy Kainem i Ablem, choć jego postępowanie przypomina raczej syna marnotrawnego :D Czy wróci na łono rodziny?
- Odwołuje się także do rozumu, umieszczając w mózgu braciszka ładunek wybuchowy, a także ogłaszając go przywódcą. Czy istnieje ktoś wspanialszy niż najpiękniejszy z Noktian, Cristopher J. Goss?
- Chyba nie... :) Oczywiście pod warunkiem, że ogarniasz kim są Noktianie :D

- Rayflo boi się nie tylko swoją latorośl, o istnieniu którego nie miał pojęcia. Odczuwa strach na myśl o kimś znacznie silniejszym - mianowicie tatusiu Barrego, który tak dzielnie służy teraz Cheryl oraz Rayfelle.
- No i co ważniejsze, poznajemy motywy działania inspektora Craiga (nie mylić z Danielem Craig'iem ;D). Spotkało go coś naprawdę przykrego. Nie dziwię się, że koniecznie chce się zemścić za doznane krzywdy.
- Każdy ma jakiś motyw. Jeśli nasza ekipa połączy siły, może uda się im odbić Cherrego z rąk twórcy „Vassalorda”.
- Może...
- Zgodnie z naszymi przewidywaniami, tom szósty był znacznie lepszy od swojego poprzednika. Sensei pięknie ukazała uczucia między naszymi gruchającymi nietoperzami :D Widać było, jak za sobą tęsknią i jak głęboka więź ich łączy. Oby tak dalej! ^-^
- A ja ci mówię, nie chwal dnia przed zachodem słońca. Obliczenia jednoznacznie wskazują, że końcówki strach się bać :P
- Niby dlaczego? Raczej nikt nie zginie, skoro Addy został już raz ożywiony, nie wykluczam, że w razie czego taka sytuacja ponownie może mieć miejsce.
- Owszem, ale wielowątkowość tej historii i tak nieco mnie przeraża. Autorce będzie ciężko zamknąć wszystko w ostatnim tomie.
- Nie współczuję jej, bo za bardzo namieszała w fabule. Chociażby wątek „ksiądz Chris”. Najpierw tak mu na tym zależało, a potem? Zapomniał? Niby chce wielbić Boga, a marzy tylko o ciemnowłosym i grzesznych chwilach, których razem z nim spędzi... Daje sobą za łatwo sterować. To był średni pomysł. Tak samo jak mieszanie do sprawy Watykanu. Chciał być łowcą wampirów, to mógł na nie polować, a nie z nimi sypiać xD
- Gdybym to ja miała rysować mangę, bo ty nie umiesz :P to wyłuskałabym z tej historii co najmniej trzy interesujące historie. Materiał do zapamiętania - nie zawsze więcej znaczy lepiej.
- Dlatego też jutro zrecenzujemy dla Was bardzo uroczą jednotomówkę :)


Joleen & Kitsune

wtorek, 21 lutego 2017

Recenzja mangi "Vassalord" (tom 5) Nanae Chrono


Zdjęcie autorstwa: Joleen


- Bardzo się wciągnęliśmy w czytanie „Vassalorda”. Niestety, zostały już tylko trzy tomy...
- O nie! To straszne! :D
- Straszne jest to, że Chris próbuje uratować swojego pana przez atakiem Barrego. Ten wyjątkowo piękny demon nie zna litości. Nie dość, że jest bardzo brutalny, to jeszcze perfidnie kpi z Cherrego! Wypomina mu, że choć jest tak blisko, to nie zna jego sekretów – nie wie co skłoniło go do wstąpienia na drogę ciemności, kogo i dlaczego chciał w ten sposób chronić, a także, że nie zna jego prawdziwego imienia, co najbardziej boli.
- Może i nie zna jego imienia, za to bezbłędnie odgaduje prawdziwe imię Barrego, gdy Rayflo zaczyna cytować fragment Biblii, by przegnać demona.
- Radość nie jest długotrwała. Czarnowłosy jest tak mocno osłabiony, że zdesperowany Cherry wzywa samego diabła na pomoc! :O
- Co ciekawe, wysłannik piekieł pojawia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W dodatku ma na sobie sutannę... Obiecuje pomoc pod warunkiem, że Chris mu się „odwdzięczy”.
- Czego mogą zażądać? ^^
- No cóż, skoro Chris jest tak piękny, że usidlił wampira, to może... zostanie modelem? :D
- Chrono-sensei... Twoja wyobraźnia zaczyna mnie przerażać...
- Tymczasem i do Barrego uśmiechnęło się szczęście, gdyż władzę nad nim przejmuję Cheryl oraz „Ewa”.
- No dobrze, Chris zostaje modelem, Rayflo królikiem doświadczalny. Ogólnie panuje jeden wielki zamęt :-/
- Chwileczkę, chwileczkę... Szalone badania Alpharda Wayna to jedno, ale klonowanie Rayflo to już jakieś przegięcie!
- Masz rację. Ilu w końcu ich jest?
- Ksiądz-model-wampir przygarnął dla siebie aż dwóch. Jeden jest jego asystentem, a drugi przybył z Włoch.
- Czy to nie ten sam, który nazywał go „Adamem”?
- Tak, to on :D
- A co na to pan-tatuś?
- Jest zajęty romansem z innym typem.
- To złamie komuś serce...
- Z „Vassalordem” jest jak z sinusoidą. Po świetnym tomie czwartym, przyszedł piąty, który średnio mi się podobał. Za dużo klonów... Irytuje mnie wątek Cheryl. Śledztwo Craiga też wolno się posuwa. W dodatku ciemnowłosy uważa, że między nim a Waynem istnieje jakieś podobieństwo.
- Tak to jest, gdy autorka ciągnie kilka srok za ogon. Moim zdaniem manga na tym traci, bo przez to roztrzepanie umyka to, co najważniejsze.
- A co jest najważniejsze?
- Jak to „co”?! Małe i większe tragedie Chrisa! Nie dość, że nie może być z ukochanym panem, to jeszcze otaczają go imitacje, a inny facet pachnie jego krwią. Wiadomo, że to oznacza tylko jedno - zdradę!
- Za to trzeba oddać autorce, że przepięknie go narysowała. Sceny, w których pozuje jako model po prostu błyszczą :)
- Mimo to, nie osłodziło mi to lektury. Wolałbym, by wątek romansowy był bardziej eksponowany.
- A co Wy sądzicie? Podzielacie zdanie żądnego romantycznych uniesień Kitsusia, czy wolicie akcję, której nie brakuje?
- Jak możesz porównywać słodkie pocałunki z tropieniem bandytów?
- Mogę i będę :D Poszukaj sobie coś romantycznego na poprawę humoru, to zrecenzujemy to jutro. Jestem pewna, że pomoże ;)
- Tak też zrobię, Królowo :) Do jutra :)


Joleen & Kitsune

środa, 15 lutego 2017

Recenzja mangi "Vassalord" (tom 4) Nanae Chrono


Zdjęcie autorstwa: Joleen

- Nie wiem czemu, ale brakowało mi mojego ulubionego wampira :D
- Mówisz tak tylko dlatego, że masz równie spaczone poczucie humoru...
- To nieprawda. Po prostu lubię jak bawi się słodkim Chrisem. Czwarty tom „Vassalorda” zaczyna się właśnie od takiej „zabawy”. Niegrzeczny pan zmusza swojego podopiecznego do „grzesznego posiłku” na oczach innych ^^
- A potem brutalnie z niego drwi...
- No cóż, nie wszyscy mają smykałkę do ekshibicjonizmu. Wydaje mi się, że nasz okularnik nie umie się odprężyć. A poza tym, samo słowo „ekshibicjonizm” świetnie podsumowuje zarówno minione wydarzenia, jak i te, których będziemy świadkami :D
- Znowu czytałeś mangę od końca?! Przyznaj się!
- Cii... Nie denerwuj się tak ^^
- Oprócz małego przedstawienia, Rayflo udaje się oszukać przetrzymywanego w Dirupo więźnia, który uważa go za Adama, ojca zaginionego Wayda - głównego producenta wampirzego narkotyku, po czym znika, zostawiając załamanego Chrisa samemu sobie.
- Coś mi się wydaje, że ma umówioną kolejną randkę z pięknym Barrym...
- Tymczasem ekipa Harold-Craig-Chris *aniołki Charliego?* knują dalej. Przebieranki wielebnego-wampira na niewiele się zdały. Nadal nie wiadomo, gdzie ukrywa się ojciec Harolda, a ich jedyna karta przetargowa, czyli „86”, ukrywany przez detektywa, znika bez śladu. Dodatkowo boją się mafijnej zemsty, więc szukają bezpiecznej kryjówki.
- Okazuje się także, że mały Haro nie ma pojęcia, jak ów tatuś wygląda.
- Nie tylko on chciałby wiedzieć więcej o swoim „tatusiu”...
- W każdym razie dzięki małemu kłamstewku, sam papież pozwala „aniołkom” rozgościć się w Watykanie.
- Kłamstwa w Watykanie? To straszne! Wstydź się, Cherry!
- To nie jego wina! Nie widzisz jaki jest głodny i stęskniony? ;-;
- Może małe sam na sam z ognistą Rayfelle poprawi mu humor? Wampirzyca obiecuje zdradzić kilka sekretów swojego „bliźniaka”, a do tego chętnie ściąga ubrania...
- Sytuację komplikuje fakt, że Harold odłącza się od grupy. Dzieciak nie jest głupi. Doskonale rozumie, że za pośredniczenie w transakcjach czeka go kara. Pojawia się także szalony „86”, obdarzony niesamowitymi mocami oraz... pluszowym misiem.
- Jako wisienka na torcie - „Upiór w operze”, czyli wampirza wersja prawdziwego dramatu, który rozegra się między trójką kochanków.
- Nie mówiąc już o tym, że Chris będzie siał znane nam już z samolotu zgorszenie :D Czy egzorcyzmami pokonają demona?
- Doczekaliśmy się przełomu! Wiemy w końcu, skąd tyle imion oraz czemu Addy pozwala Barremu na krwawe jatki! Akcja tomu czwartego przybiera na sile. Po pierwsze, mamy śledztwo Craiga, któremu mafia depcze po piętach, a do tego wszystkiego urocza niepewność prawie-księdza. Czy można pokochać kogoś, kto z założenia jest zły?
- Nie możemy także zapomnieć o metaforycznych wydarzeniach prosto z opery! Ta scena jest genialna. Byłem nią totalnie zachwycony! <3
- Niewiele trzeba ci do szczęścia...
- Muzyka klasyczna, eleganckie stroje oraz odrobina pikanterii... Mrr... :D
- W takim razie nie pozostaje nam nic innego, jak szybko zrecenzować tom piąty, abyś mógł kontynuować mruczenie.
- Myślisz, że będzie równie ekscytujący?
- Nie wiem. Przekonamy się już wkrótce. Miłego wieczoru, Kochani :)

Joleen & Kitsune

wtorek, 7 lutego 2017

Recenzja mangi "Vassalord" (tom 3) Nanae Chrono


Zdjęcie autorstwa: Joleen


„Czy miałeś kiedyś sen tak grzeszny, że nie przyznałbyś się do niego nikomu?”

- Słucham?!
- Ty tylko cytat, Królowo :D Pochodzi z trzeciego tomu „Vassalorda”, którego tak namiętnie czytamy ;)
- Zaczyna się bardzo niewinnie. Harold wypomina Chrisowi, że przyłapał go z jego panem w magazynie jakiś czas temu...
- Ciekawe co oni tam robili? ;)
- Ponoć nic zdrożnego.
- Serio? Ja im nie wierzę :P
- W każdym razie kochany „tatuś” musi na trochę zniknąć. W związku z czym zostawia uroczy liścik, w którym nakazuje blondynowi nikogo nie wpuszczać. Udaje się do mieszkania Chrisa, gdzie odwiedza go Barry.
- Szybkie wtrącenie – ten cały Barry wygląda jak anioł! Jest po prostu piękny! Długie włosy, uroda porcelanowej laleczki, a jaki charakterek...
- Wspólny „posiłek” tej dwójki kończy się krwawą masakrą, dokonaną na sympatycznym Johnnym.
- A potem pojawia się Cherry i próbuje ogarnąć sytuację. Niestety, zostaje odepchnięty...
- To wahanie i niepewność spalają go od środka.
- Tymczasem inspektor Craig prowadzi swoje śledztwo w spawie podpalenia fabryki farmaceutycznej tatusia Harolda, który zniknął w tajemniczych okolicznościach. Kiedy tajniak informuje go, że za wszystkim może stać „0”, szef inspektora wpada w panikę i chce zakończyć śledztwo, zamiatając wszystko pod dywan.
- Na szczęście Craig nie wygląda na tchórzliwego. Jego zdaniem Alphard Wayne produkował „vampir drug”, więc tym bardziej nie zamierza odpuszczać i dowiedzieć się prawdy. Razem z Chrisem i Haroldem jadą do Włoch.
- Rayflo wykorzystuje ich nieobecność i umawia się na kolejną „randkę” z Barrym. Czy zdoła kupić nieco czasu, by wyruszyć na ratunek swojemu podopiecznemu? Tak mniej więcej prezentuje się zawartość tomu trzeciego. Co o nim sądzisz?
- Z jednej strony następuje przełom, bo wreszcie dowiadujemy się  co oznacza słowo „Vassalord”, ale z drugiej... Mam nieodparte wrażenie, że tom drugi przyjemniej się czytało.
- To prawda. Akcja bardzo się komplikuje. Miejscami jest chaotycznie przedstawiona. Autorka niepotrzebnie tak miesza. Co rusz pojawiają się nowi bohaterowie. Przerost formy nad treścią. Manga byłaby równie ciekawa, gdyby skupiła się na głównym wątku. Od czasu do czasu wrzuca jakiś rysunek, który nawiązuje do przeszłości, jednak to za mało.
- Nie pozostaje nam nic innego, jak przeczytanie tomu czwartego :)
- Jasne...
- O co chodzi, lisku? Nie wyglądasz na zadowolonego :-/

- Bo nie jestem. Mam focha. Romans jest, ale nie rozwija się w kierunku, który lubię.
- Jesteśmy dopiero w połowie opowieści! Nie marudź i bądź cierpliwy!
- Nic na to nie poradzę. Chciałbym czegoś... więcej ^^
- A ponoć to ja jestem wybredna...*wzdycha*
- Wygląd Barrego to za mało, by mnie udobruchać ;P
- Czy nie wspominałeś, że przypomina ci Nefryta?
- Może... ;)
- W takim razie nie pozostaje nam nic innego, jak sprawdzić, co kryje tom czwarty albo wybrać inną, bardziej romantyczną mangę. Już nawet wiem, co to będzie. Jutro czeka Was niezła niespodzianka ;D
- Zapraszamy~ ^^

Joleen & Kitsune

środa, 1 lutego 2017

Recenzja mangi "Vassalord" (tom 2) Nanae Chrono


Zdjęcie autorstwa: Joleen


- Stęsknieni za mroczniejszymi klimatami, wracamy do serii „Vassalord” :)
- Dziś opowiemy Wam o naszych wrażeniach po lekturze tomu drugiego, który jest znacznie bardziej interesujący od swojego poprzednika.
- Zaczyna się niewinnie. Cherry i jego pan odbywają właśnie podróż samolotem...
- Lecz to nie jest zwykły lot, gdyż w jego trakcie dowiadujemy się na przykład jak wykorzystać samolotowy koc do niecnych celów, bądź co tak naprawdę dzieje się w pokładowej łazience ;)
- Serio? xD
- No cóż, Rayflo musiał się jakoś zemścić za to, że został zamknięty w skrzyni i oddany do luku bagażowego ;D
- Czyż wampir-cyborg nie obiecał mu, że następnym razem bardziej zadba o jego wygodę? :) W pierwszej klasie podają szampana, a koce są znacznie bardziej mięciutkie ^^
- Niestety, namiętne sceny tej dwójki zostają brutalnie przerwane przez znaną aktorkę i początkującą wampirzycę - Mirandę.
- A samolot za chwilę wybuchnie! Trzeba wysiadać! :O
- W trakcie lotu? Można sobie przy okazji coś połamać... Albo stracić rękę.
- Tylko jeśli jesteś wampirem ;P
- Pomimo licznych problemów, Chrisowi w końcu udaje się spotkać z Cheryl, która wyjawia mu wiele nieznanych szczegółów z życia jej krewnego, Arnolda Paole.
- Natomiast aktorka Miranda podpowiada, by znaleźli „Vassalorda”, co nadal nikomu nic nie mówi.
- Pojawia się także dawno nie widziany inspektor Craig Bernstein, który prowadzi śledztwo w sprawie poćwiartowania dwudziestu jeden ciał znanych celebrytów, znalezionych w nieszczęsnym samolocie.
- Za to Rayfelle przekazuje swojemu bliźniakowi wiadomość, że szuka go tajemniczy Barry. I nazywa „Addym”.
- Jakby tego było jeszcze mało, Harold - sparaliżowany dzieciak na wózku inwalidzkim, którego tatuś zarządza firmą farmaceutyczną, zajmującą się produkcją innowacyjnych leków, prosi o pomoc. Mały boi się, że zostanie porwany przez kochanego ojczulka. Co z tego wyniknie?
- Dobre pytanie. Odpowiedzi będzie trzeba poszukać w kolejnym tomie...
- Jak wypadła część?
- Z pewnością zawiła historia zaczyna się nieco bardziej klarować.
- To prawda. Tom drugi jest bardziej logiczny. Wreszcie widać, że autorka zaczyna realizować swoją wizję. Jej opowieść wiele na tym zyskuje. Irytuje mnie tylko ponadprzeciętna ilość imion poszczególnych bohaterów. Jeśli nie czytam zbyt uważnie, trudno się potem połapać o co chodzi.
- Rysunki wydają się znacznie lepiej dopracowane i przejrzyste. Jestem mile zaskoczony :)
- Ja także :) Zwłaszcza wątek romansowy jest bardziej doceniony :D (samolot rządzi ^^)
- Dziwny układ pomiędzy masochistycznym panem, a jego sługą z pewnością zasługuje na większą uwagę, prawda?
- Prawda, prawda. Lubimy, gdy „coś” się dzieje ;D
- Warto także wspomnieć o tym, że do mangi dodano dodatkowy rozdział „Zoul Half”. To chyba yuri...
- Nie wiem co to jest, bo nie przeczytałem do końca.
- Jak to nie?! Męczysz nawet najgorsze kaszaloty aż do deski *wredny chichot Królowej rozbrzmiewa w pomieszczeniu*
- Zawsze jest ten pierwszy raz... To była jakaś mangowa masakra, nie chce mi się nawet o niej wspominać. Po co marnować papier i miejsce na coś tak słabego?
- Zapytaj Chrono-sensei.
- Może to zrobię.
- Nie martwcie się. Ta historia nie ma nic wspólnego z „Vassalordem”, dlatego bez problemu można ją ominąć ;)
- I całe szczęście! :D
- Wkrótce wrzucimy Wam recenzję tomu trzeciego (znając życie, będzie jeszcze w tym tygodniu).
- Do zobaczenia jutro~


Joleen & Kitsune

PS Obiecany „Konbini-kun”... Też jutro :)

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Recenzja mangi "Vassalord" (tom 1) Nanae Chrono


Zdjęcie autorstwa: Joleen


- Witajcie! Mamy nadzieję, że lubicie wampirze klimaty :D
- Lubią. Twój Sin przez dłuższy czas był główną maskotką bloga.
- To prawda :) A mówiłaś, że wampir-uke nie ma prawa istnieć...
- I nadal to podtrzymuję ;P
- W takim razie dlaczego namówiłaś mnie na kupno „Vassalorda” Nanae Chrono?
- Sama nie wiem. Może skusił mnie napis „KOMIKS DLA DOJRZAŁEGO CZYTELNIKA!”? xD
- Większość naszych „komiksów” jest tak oznaczona...
- Proszę nie marudzić i zacząć opowiadać!
- Rozkaz, Królowo :)  Głównymi podejrzanymi są: Johnny Rayflo, lat 42 oraz Charles J. Chrishunds, lat 28. Mieszkają razem. Dorobili się psa i kota.
- A o co ich oskarżamy?
- Zaryzykowałbym stwierdzenie, że o miłość :P Na pierwszy ogień idzie wampir Rayflo, który jest panem, a jednocześnie jedynym żywicielem stworzonego przez siebie... No właśnie, jak ten koleś ma na imię? Przedstawia się jako Charles, ale o sobie mówi też „Charley” lub „Chris”, za to przez swego towarzysza nazywany jest „Cherry” (czyli „kochanie” - jak słodko). Owy Cherry wraca do domu (i teraz uwaga, bo to jest dobre) po dwutygodniowej nieobecności (informacja ze strony 15), a już po chwili okazuje się, że były to jednak trzy tygodnie (strona 21).
- Imię to „pikuś”, bo skoro Rayflo jest wampirem, to kim jest jego towarzysz? Z naszej dwójki to ty jesteś „specjalistą” od umarlaków, więc może oświecisz mnie w tym temacie.
- Przyznaję, że wampir-cyborg, który marzy o tym, by być duchownym, a jednocześnie sam jest łowcą wampirów, traktującym swego kochanka jako prowiant, to dla mnie zupełna nowość xD *drapie się po głowie* Chociaż z drugiej strony na stronie 79 znajdziemy interesującą informację o tym, iż on również był niegdyś księdzem...  I zmienia się w nietoperza... To dużo, nawet jak dla mnie xD
- Pierwszy tom mangi kryje w sobie trzy rozdziały. W pierwszym łowca wampirów wyrusza do Pekinu, by wypełnić zlecenie zlikwidowania groźnego Heliogabala, którym okazuje się być nikt inny, jak uroczy Johnny we własnej osobie :D Pojawia się także księżniczka, która namawia go na powrót do zamku, cokolwiek to znaczy.
- Drugi rozdział, a zarazem kolejne zlecenie, to zagadka tajemniczych zdarzeń, które mają miejsce w jednym w kościołów. Naszej dwójce pomaga okularnica Cheryl, a partneruje jej żeńska wersja Rayflo.
- No i jest jeszcze rozdział trzeci – najkrótszy, a zarazem najfajniejszy ze wszystkich, gdyż opowiada o tym, jak księża-wampiry się poznali.
- Rozumiecie coś z tego? Pewnie niewiele więcej niż my :D Tak to jest, gdy przeczytało się dopiero pierwszy z siedmiu tomów...
- Jeszcze nie wiemy kim, bądź czym jest tytułowy „Vassalord”.
- Nie ogarniam też braku tłumaczenia z języka angielskiego niektórych zwrotów lub modlitwy „Ojcze nasz”.
- Mimo to, daję tej mandze kredyt zaufania i chętnie sprawdzę jak ta historia będzie się dalej rozwijać.
- Kreska jest średnia, chociaż długowłosy pan i jego sługa wyglądają całkiem całkiem ^^
- To prawda. I co ważniejsze, bardzo między nimi iskrzy (wspólne kąpiele, flirty). Niby nic się nie dzieje, ale... :D
- Dajcie znać, czy czytaliście już „Vassalorda” i czy te czarne tomy stanowią ozdobę Waszych kolekcji :)
- My poczuliśmy się uwiedzeni do tego stopnia, że zamówiliśmy kolejne, więc z pewnością niedługo ponownie zaprosimy Was do odbycia wspólnej podróży po wampirzym świecie.
- A już jutro na blogu pojawi się pierwszy tom mangi "All you need is kill". Zapraszamy :)


Joleen & Kitsune

niedziela, 29 stycznia 2017

Recenzja mangi "Olimpos" (tom 2) Aki


Zdjęcie autorstwa: Joleen
- Tęskniliście za rajskimi ogrodami?
- My tak! :D Manga „Olimpos” jest tak piękna, że ciężko się od niej oderwać.
- To prawda. Jednak dla Was zrobimy wyjątek i podzielimy się naszymi wrażeniami po przeczytaniu drugiego tomiku.
- Aż łza się w oku kręci, że to już koniec... :(
- Proszę, nie płacz, bo i mnie zrobi się smutno... ;-;
- Jak zapewne pamiętacie urodziwy Ganimedes został porwany przez Apollona i uwięziony w zapierającym dech w piersiach ogrodzie. W czasie, gdy tak sobie siedzi i duma nad możliwościami ucieczki, bóg światłości opowiada nam o swoim boskim życiu.
- A żyje doprawdy „po królewsku” :) Ludzie budują mu wielkie świątynie, składają dary, a nawet ofiarowują najpiękniejszą laskę, jaką udało im się znaleźć :D
- Status boskości otwiera nowe możliwości, których nawet na Instagramie nie znajdziecie xD
- Przepych z najwyższej półki nie cieszy Apolla. Nie rozumie po co wyznawcy znoszą mu tony jedzenia i stawiają wielkie, marmurowe posągi.
- Bo wydaje się im, że wygląda jak paker z siłowni po sterydach.
- To nieprawda! Jest eteryczny, słodki i uroczy!
- Moim zdaniem określenie „przebiegły” lepiej do niego pasuje. Znudzony długowiecznością, razem z Hadesem, rozważają różne możliwości. Jedną z nich jest zniszczenie ziemi. Co ma z tym wspólnego przystojny książę Troi i czy ta opowieść zasługuje na włączenie ją w grono mitów, czy raczej greckich tragedii, sami musicie ocenić :)
- Ze swojej strony mogę powiedzieć, że pierwszy tom wywarł na mnie lepsze wrażenie.
- To prawda. Nie mamy na myśli spójności tej historii. O to nie musicie się martwić. „Olimpos” prezentuje równy poziom. Jednak tom drugi jest znacznie bardziej „filozoficzny”. Bohaterowie szukają odpowiedzi na nurtujące ich pytania, co miejscami jest nieco nużące.
- Apollo nie interesują ludzie ani inni bogowie. Nie do końca ogarnia zasady panujące w jego własnym świecie. Ożywia się tylko i wyłącznie w towarzystwie Ganimedesa. Co prawda nie jest to manga yaoi, ale między tą dwójką iskrzy, jeśli wiecie, co mam na myśli ;P
- Koniec jest bardzo rozczulający :) I pięknie narysowany.
- To prawda. Nie wyobrażam sobie ile czasu zajęło Aki-sensei stworzenie tak dokładnych i pełnych detali szkiców. Każda strona cieszy oko, choć pod względem emocjonalnym jest nieco gorzej.
- Ja także uważam, że można by było troszeczkę ulepszyć to i owo. Rozumiem, że nasze bóstwo jest znudzone, ale niepotrzebnie jest to na każdym kroku aż tak mocno podkreślane. Po pewnym czasie i mnie udzielił się ten nastrój.
- No i co ważniejsze, sensei ponownie dzieli się z nami zdjęciami ze swojego ogródka. Tym razem jest to zielony pomidorek, którego kilkoma zgrabnymi ruchami, przemieniła w Hadesa :D Musicie to zobaczyć!
- „Własne żarty bawią najbardziej” xD
- Nie inaczej ^^
- Czy jest to seria godna polecenia?
- Ze względu na grafikę - zdecydowanie tak. Jeśli chodzi o historię, to jest nieco gorzej. Plusem jest tematyka mitologiczna, która bardzo pasuje do stylu autorki.
- Mandze brakuje nieco akcji, która ożywiłaby atmosferę. Poruszonych zostało kilka wątków, lecz to wszystko.
- Ja odniosłem inne wrażenie. Czułem się tak, jakbym mógł przez chwilę przyjrzeć się życiu bóstwa, oglądając je przez dziurkę od klucza. Z przyjemnością nie raz sięgnę po te tomy ponownie.
- Zapraszamy Was na jutro. Pojawi się pierwszy tom „Vassalorda”, a dzieje się tam całkiem sporo ;)


Joleen & Kitsune

piątek, 27 stycznia 2017

Recenzja mangi "Olimpos" (tom 1) Aki

Zdjęcie autorstwa: Joleen
- Witajcie Kochani :) Nie wiem jak to się dzieje, ale ostatnio na nic nie mamy czasu.
- To się chyba nazywa sesja i nie wynika z naszego lenistwa...
- W takich sytuacjach powinno się zrelaksować i zupełnie zmienić otoczenie.
- To prawda, dlatego zapraszamy Was do boskich ogrodów gromowładnego Zeusa :) Musicie przyznać, że całkiem nieźle to brzmi, prawda? :D
- „Olimpos” autorstwa Aki-sensei to urocza dwutomówka, wydana przez Studio JG, którą ostatnio z przyjemnością przeczytaliśmy.
- „Boże, błagam cię, spełnij moje życzenie. Jeśli mnie wysłuchasz, zrobię wszystko, co zechcesz. Oczywiście pod warunkiem, że to nie będzie zbyt trudne.” Brzmi znajomo? :) Czy i Wam zdarzyło się modlić w podobny sposób?
- „Uważaj, czego pragniesz...” mówi stare i sprawdzone przysłowie :D
- Heinz był w szoku, gdy usłyszał „Umowa stoi”.
- Te słowa, pochodzące z ust samego Apllona, robią na chłopaku wielkie wrażenie. Bóg przenosi go do rajskiego ogrodu, pełnego białych kwiatów i bezkresnego nieba, utkanego milionami gwiazd, gdzie ponawia swą obietnicę. Spełni marzenie nieszczęśnika, ale nie za darmo...
- Sytuacja przypomina zaciąganie kredytu w banku. Czytaj uważnie drobny druczek na dole strony :D
- Nie jest aż tak źle. Pan słońca nie ma na myśli spłacania horrendalnych odsetek przez następne trzydzieści lat. Prosi o „drobną” przysługę. Mianowicie zależy mu, by mężczyzna wyprowadził z tego miejsca Ganimedesa, księcia Troi, którego Apollo porwał wieki temu.
- Jednak książę nie jest przekonany do tego pomysłu. Chociaż dobrze wie, że „bogowie nie kłamią”, to już dawno stracił nadzieję na wolność. Czas spędza na dogryzaniu pięknemu bóstwu, rozpamiętywaniu śmierci brata, a także nieudanych próbach odebrania sobie życia. Co z tego wszystkiego wyniknie? Odpowiedzi przyniesie dopiero tom drugi... A co możemy powiedzieć o pierwszym?
- Historia jest nietuzinkowa, przyznaję, jednak grafika... Grafika rzuca na kolana! Rysunki godne są prawdziwych bóstw greckich, bez dwóch zdań!
- To prawda. Autorka niesamowicie się postarała. Zarówno Apollo, jak i Ganimedes zasługują na efekt „WOW”.
- Największe wrażenie zrobiło na mnie pojawienie się w ogrodzie Zeusa (strona 171). Jeśli przerabialiście mity greckie na polskim, bądź historii, i zastanawiało Was jak mógłby wyglądać, to Aki-sensei spieszy z pomocą.
- Ta manga to małe arcydzieło pod względem boskości i doskonałości bohaterów. Chociaż historia jest raczej krótka, to jednak trudno przejść wobec niej obojętnie. Różnorodność osobowości głęboko zapada w pamięć.
- Ambitny Heinz, który marzy o bogactwach i możliwości poślubienia ukochanej kobiety. Apollo, który „hoduje człowieka”, i wreszcie nieco zgorzkniały książę. Nie będziecie się z nimi nudzić, gwarantujemy :)
- Na koniec drobny smaczek. Mając ten tomik z łapkach koniecznie zwróćcie uwagę na okładkę! Z Aki-sensei musi być niezła jajcara. Poproszona o wrzucenie jakiegoś zdjęcia, zdecydowała się podzielić swoją... cebulą xD Słuszna i wegańska decyzja. My ją w pełni pochwalamy :D
- Jak to zwykle bywa w przypadku krótkich serii, na dniach wrzucimy recenzję tomu drugiego. Spodziewajcie się także naszych zachwytów nad drugim tomem „Ten count”, a także wielkiego powrotu wampirów ^^
- Nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć Wam przyjemnego i słonecznego dnia :)


Joleen & Kitsune

niedziela, 22 stycznia 2017

Recenzja mangi "Reversal" (tom 2) Karakara Kemuri


Zdjęcie autorstwa: Kitsune


- Dzień dobry! ^^ Jak Wasza niedziela? U nas pochmurnie i szaro :-/
- Taka aura nie sprzyja pracy twórczej...
- Mówisz tak, bo od kilku dni boli cię głowa.
- To prawda, boli :(
- Co powiesz na wirtualny spacer po Kioto?

- W twoim towarzystwie to będzie prawdziwa przyjemność! :D
- Wczoraj zrecenzowaliśmy pierwszy tom „Reversal”. Ponieważ to dość krótka seria, więc od razu wrzucamy część drugą. Jakie wrażenia po lekturze?
- Po pierwsze, w drugim tomie znacznie więcej się dzieje. Ayame nadal słyszy dziecięcą piosenkę, która przypomina o nieuchronności kolejnej rozgrywki. Pojawia się także masa pytań bez odpowiedzi, które dręczą małą maiko.
- Od poznanej w poprzednim tomie Ayame (tak, obie bohaterki noszą to samo imię), która jest jedną z uczestniczek rozgrywki, dziewczyna dowiaduje się, iż jedynym sposobem na ukończenie morderczej gry jest wypełnienie wszystkich misji. Zawodnicy skupili się wokół krwawego lidera, Daichiego, lecz ten układ nie odpowiada początkującej gejszy. Zwłaszcza, gdy zdaje sobie sprawę z faktu, że każdy, kto ginie w odwróconym Kioto, ginie naprawdę.
- Ayame przeciwstawia się więc Daichiemu i z pomocą swoich sojuszników oraz kilku zombie, szuka wskazówek, by powrócić do dawnego życia. Czy uda się jej ocalić pozostałych graczy i co ma z tym wspólnego jej „starsza siostrzyczka”- gejsza Maika, nie zdradzimy ;)
- Jeśli uważnie przyjrzycie się obu okładkom tej wyjątkowo pięknej mangi, od razu zwrócicie uwagę na fakt, iż tom pierwszy cieszy nas urodą Ayame. Jej siostra kusi z okładki tomu drugiego :D
- A sama manga?
- Obfituje w różne zawirowania, zaskakujące momenty. Autorka po raz kolejny wykazała dbałość o szczegóły. Rysunki są ładne. Przyjemnie się na nie patrzy. Moim zdaniem oba tomy, ze względu na wydanie, to przede wszystkim ozdoba każdej kolekcji. Kemuri-sensei włożyła sporo pracy w perfekcyjne odtworzenie budynków. Bohaterowie są różnorodni, i co ważne, nie wyglądają jak własne kopie, czego szczerze nie lubimy.
- Zgadzam się. Widać, że manga od samego początku powstawała z dużym rozmachem. Warto się z nią zapoznać chociażby dlatego, że tak przedstawione gejsze w wersji rysunkowej, to rzadkość.
- Zauważyłam, że bardzo je doceniasz :D
- To prawda. Są one ściśle związane z historią Japonii. Wiele osób postrzega je tylko jako „damy lekkich obyczajów”, co jest krzywdzące i nijak się ma do rzeczywistości. Są to kobiety wysoko wykształcone. Znają tradycyjne tańce, pieśni, wiersze. Sam ich wygląd to prawdziwa perfekcja. Żywe „dzieła sztuki”. Miały zabawiać gości elokwentną rozmową. Należą do świata, który powoli odchodzi...
- Tak samo jak zwyczaj pisania listów, poświęcania czasu bliskim, okazywanie szacunku starszym...
- Dla tych z Was, którzy są zainteresowani tematem, polecamy książkę „Wyznania gejszy” Artura Goldena (powstał także film pod tym samym tytułem, naprawdę niezły). Z jednej strony jest to świetny romans, lecz z drugiej autor odwalił kawał dobrej roboty, bo opisał wiele szczegółów z życia gejsz, które dotąd znane były nielicznym. To lektura warta nieprzespanej nocy :)
- Od poniedziałku spodziewamy się fali nowych mang, więc szykujcie się na mnóstwo recenzji! :D
- Wreszcie jakieś romanse!
- Miłej niedzieli! ^^


Joleen & Kitsune

sobota, 21 stycznia 2017

Recenzja mangi Reversal (tom 1) Karakara Kemuri


Zdjęcie autorstwa: Kitsune


Dawno, dawno temu...
- Czyli w miniony czwartek xD Wybaczcie, znowu mamy małe opóźnienie. Jest one spowodowane naszą depresją zimowo-mangową.
- Zapewne zastanawiacie się cóż to za nowy rodzaj depresji, prawda? Już śpieszę z wyjaśnieniami! Depresja zimowo-mangowa jest wtedy, gdy kupuje się dużo mang (np. drugi tom Ten Count, którego jeszcze nie dostaliśmy), przychodzi listonosz i z ponad dwudziestu zamówionych tomów dostajecie jeden... I to ten najbrzydszy...
- To będzie weekend bez romansów... Trochę nam przykro z tego powodu, dlatego też zdecydowaliśmy, że zabierzemy Was dzisiaj do Kioto - miasta Akashiego-sama <3
- Karakara Kemuri jest autorką dwutomowej mangi „Reversal”, wydanej przez Studio JG. Ostatnio znaleźliśmy je na półce, gdzie stały takie samotne i porzucone, ale zacznijmy od pierwszego. Główną bohaterką tego dzieła jest prześliczna maiko Koyuki, czyli Ayame Matsuyuki (praktykantkom nadawane jest nowe imię, ale nie będziemy się zagłębiać w zwyczaje gejsz, zainteresowanych odsyłamy do literatury, np. książki „Gejsza. Świat japońskiej tradycji, elegancji i sztuki” Johna Gallagher'a). Nasza uczennica uwielbia filmy o Kyoto Rangers, które wyzwalają w niej silne poczucie sprawiedliwości. W wolnych chwilach oddaje się marzeniom, co z pewnością ułatwia jej pokój pełen plakatów i figurek (skąd my to znamy ;D) swoich ulubieńców. Chciałaby chronić słabych i zapewnić wszystkim bezpieczeństwo.
- Z początku naiwne marzenie małej maiko nieco mnie irytowało. Okazuje się jednak, że ma ona swoje powody. Jakie? Nie zdradzę ;)
- Wróćmy jednak do fabuły. Wojownicza Ayame jest świadkiem niecodziennej sytuacji. Młody mężczyzna zostaje zaatakowany przez niewielkiego psa sąsiadów. Uciekając, porzuca przedziwny, okrągły przedmiot. Dziewczyna zabiera go ze sobą, by w wolnej chwili bliżej mu się przyjrzeć.
- W domu dochodzi do wniosku, że jest to jakaś gra. Przy pierwszej nadarzającej się okazji, wpisuje na panelu swoje imię i nazwisko.
- Jak wielkie jej jej zdziwienie, gdy po pewnym czasie ponownie spotyka właściciela zgubionego gadżetu, Takayukiego. Niestety, tym razem sytuacja, w której się znajdują, nie wróży niczego dobrego. Maiko bezustannie słyszy dziecięcą piosenkę, a przerażony młodzieniec odkrywa, że wybiła godzina 18:00, a to oznacza, że obydwoje zostają przeniesieni do odwróconego miasta... Czy uda się im odnaleźć wyjście, i co ważniejsze, jak w nowej sytuacji sprawdzi się gejsza walcząca o „miłość i sprawiedliwość”, tego dowiecie się dopiero z lektury.
- Zanim to nastąpi, podzielimy się z Wami naszymi wrażeniami. To twoja manga, więc możesz zaczynać :)
- Dziękuję, Królowo. To bardzo miłe z twojej strony ;) Zacznę więc od tego, że jako osoba, która żywo interesuje się kulturą kraju kwitnącej wiśni, nie mogłem przejść obojętnie obok mangi o gejszach :D Zwróćcie proszę uwagę na samą okładkę. To prawdziwe dzieło sztuki! Zdjęcie nie oddaje jej piękna, gdyż jest ona delikatnie tłoczona.
- To prawda. Manga wydana jest po prostu cudownie. Samo trzymanie jej w dłoniach daje dużo przyjemności. A gdy już się nią nacieszymy i przeczytamy?
- Autorka w niesamowity sposób rysuje gejsze. Wykazuje dużą dbałość o szczegóły, wzory na kimonie, ozdoby we włosach. Pod tym względem ociera się o prawdziwe mistrzostwo.
- Ale...
- *bierze głęboki wdech* Fabuła pozostawia dużo do życzenia. Pierwszy tom daje nam zarys głównych bohaterów, czyli wytwornej Ayame oraz gadającego psa - Aru (to ten sam, przed którym uratowała Takayukiego) i wspomnianego sprawcy całego zamieszania, który zgubił nieszczęsny panel.
- Poznajemy także innych graczy, którzy podobnie jak ta trójka, przedostali się do lustrzanego odbicia Kioto. Każdy dostaje swoją broń. Trzeba wypełniać misje. Można także korzystać ze specjalnych pudełek, w których znajdują się leki oraz inne niezbędne rzeczy. Ten motyw bardzo mi się podoba, bo jak z pewnością wiecie, uwielbiam gry RPG :D
- A ja za nimi nie przepadam. Spodziewałem się po tej mandze czegoś więcej. Nie widzę głębszego sensu w tym, że dajemy gejszy broń i każemy zabijać.
- Chwileczkę, chwileczkę! Ayame wcale nie chce nikogo zabijać!
- Za to inni gracze nie mają z tym problemu. Z równą łatwością pozbywają się zarówno wrogów, jak i sprzymierzeńców.
- To się nazywa dynamizm i elastyczność xD
- Może w twoich oczach. Dla mnie to rozczarowanie.
- Nie narzekaj. Rysunki są naprawdę całkiem, całkiem :)
- To prawda. Gejsza zdaje się błyszczeć :D
- Jesteś niezadowolony, bo nie ma wątku romansowego, prawda?
- Tak :(
- Chciałbyś, by ktoś ją uratował, a potem wyznał miłość i żyli długo i szczęśliwie?
- Królowo, jak ty mnie dobrze znasz :)
- To masz pecha :P Wspominałam już o tym, że Kioto to miasto Akashiego-sama. Bywa podstępne, złowrogie, zaskakujące... Właśnie tego się spodziewałam i nie zawiodłam się *-*
- Podsumowując, poszczególne panele głęboko zapadają w pamięć, lecz to wszystko.
- Jutro wrzucimy recenzję drugiego tomu. Przyznaję, że jeszcze go nie czytałam, więc z mojej strony pełna ekscytacja. Kitsuś ewidentnie musi przespać się z tematem (Shirotani, przybywaj!).
- Bez romansów, usycham :(
- Nie łam się. Możesz poczytać naszą „nowość”, czyli jedną z najbrzydszych mang, jakie kiedykolwiek widziałam! ^-^
- Też mi pocieszenie...
- Miłego wieczoru!


Joleen & Kitsune

niedziela, 15 stycznia 2017

Recenzja mangi "Loveless" (tom 1) Yun Kouga


Zdjęcie autorstwa : Joleen

- Jak tam Wasz weekend? Bo u nas praca wre! :D
- To prawda. Zauważyliście, jak wiele recenzji pojawia się w tym roku? Jesteśmy z siebie bardzo dumni ^^
- Dzisiaj przyjrzymy się z bliska mandze „Loveless” autorstwa Yun Kouga.
- Mangę kupiliśmy już jakiś czas temu i powiem Wam w sekrecie, że od razu przeczytałam ten tomik, ale Kitsuś... strasznie kręcił nosem ;-/ Zmusiłam go do obejrzenia pierwszego odcinka anime i nie rzucił go na kolana...
- Kocie uszka, ogonki i koleś w bandażach... To był początek mojej yaoistycznej drogi, więc uznałem, że pora wyznaczyć jakieś granice.
- I wyznaczyłeś. Zaczęliśmy oglądać coś innego! xD Jednak ostatnio mamy fazę na sprzątanie (nauki kaprala Leviego nie poszły w las xD), a poza tym chcemy, by recenzje były różnorodne ;) Wydobyliśmy więc ten tomik i co?
- Szczerze? Po lekturze jestem mile zaskoczony. Zaciekawiła mnie ta seria, ale zacznijmy od fabuły. Na początku mocny akcent – mianowicie morderstwo.
- Brat głównego bohatera, Ritsuki Aoyagi, zostaje zamordowany w tajemniczych okolicznościach. Co więcej, to nie jest jego jedyny problem. Cierpi on na amnezję. Pamięta jedynie ostatnie dwa lata, a jego matka uważa, iż nastąpiła w nim jakaś podejrzana zmiana. Czeka, aż wróci "dawny Ritsuka", bo na obecnego syna nie może patrzeć i często rzuca się na niego z pięściami.
- Przemoc w domu to przykra sprawa...
- Jednak chłopak się nie poddaje. Dzielnie walczy o przetrwanie. Uczęszcza na terapię, przenosi się do innej szkoły, gdzie zdobywa nowych przyjaciół. Wolny czas chętnie poświęca na czytanie.
- Jak na razie nie dzieje się nic niezwykłego.
- I to jest najlepsze :D Na jego drodze pojawia się przystojny student, Sobi. Oświadcza, że jest jego żołnierzem i spełni każde polecenie. Wyznaje mu także miłość i nie szczędzi czułych słów oraz gestów.
- Czułych gestów? On go niespodziewanie całuje! Nikt się tego nie spodziewał!
- Ja się spodziewałam :D Ostatecznie to dobrze zapowiadający się romans. Uwielbiam długowłosych seme, a Sobi jest artystą, pali papierosy, wygląda zniewalająco w okularach i zna masę zaklęć. Czy potrzeba czegoś więcej?
- Nasz mały uke pozostaje trochę w jego cieniu.
- Ritsuka czuje się zagubiony. Z jednej strony cierpi po stracie brata i z powodu złego traktowania przez matkę. Jego rycerz w srebrnej zbroi/żołnierz również nie wydaje mu się obojętny, lecz pojawia się i znika, nie udzielając żadnych odpowiedzi.
- Zmarły braciszek zostawia im pośmiertne wiadomości na wysłużonym PC-cie i każe szukać morderców – Siedmiu Księżyców.
- Podsumowując - mamy tu magiczne pojedynki, tajemnice oraz sporą dawkę wyznań :) Moim skromnym zdaniem Sobi nie ma sobie równych w tym temacie :)
- Ponieważ dysponujemy tylko pierwszym tomem, więc nie wiemy jak ta historia potoczy się dalej.
- Mów za siebie :P
- To podziel się z nami swoją wiedzą :)
- Do tej pory ukazało się dwanaście tomów mangi, a na tym nie koniec! :D
- Aż dwanaście... Nie wiem, czy zniosę aż tak zmasowany, koci atak...
- Jest jeszcze wzgardzone przez ciebie anime. Całe dwanaście odcinków. Masz ochotę obejrzeć?
- Może...
- No proszę! Nawet mojego liska da się jeszcze wychować! :D
- Dajcie znać co sądzicie o „Loveless”. Czytaliście dalsze tomy? Oglądaliście anime?
- Kreska jest całkiem przyzwoita, chociaż okładka z pewnością na to nie wskazuje. Musieliśmy ją nieco podrasować futerkiem xD
- Zgadzam się. Jeśli trafimy na fajną promocję, to może wzbogacimy kolekcję o dalsze tomy, o czym będziemy Was na bierząco informować.
- Wszystko jest możliwe :)
- Wpadnijcie we wtorek. Zajrzymy do wnętrza „Beautiful days” ^^


Joleen & Kitsune

niedziela, 8 stycznia 2017

Recenzja mangi "Ty i ja etc." Kyugo

Zdjęcie autorstwa : Joleen


- Niedziela... Mój ulubiony dzień tygodnia :) Oznacza pyszny obiad, spacer i błogie lenistwo.
- Czyli dzień jak każdy inny, z tą różnicą, że spadł śnieg i marzniemy.
- Oddam ci większą część pluszowego kocyka i zrobię herbatkę *wpatruje się wzrokiem szczeniaczka, gotowy, by spełnić wszystkie pragnienia Królowej*
- To jedna z twoich licznych obietnic... *wzdycha nieprzekonana* Obiecałeś, że napiszemy recenzję, więc pora podzielić się naszymi przemyśleniami na temat mangi „Ty i ja etc.”, autorstwa Kyugo.
- Manga podzielona jest na kilka rozdziałów, czego osobiście bardzo nie lubię. Niewielu autorów jest w stanie stworzyć na tyle dobrze narysowane i napisane historie, aby zapadły głęboko w pamięć. Jak na tym tle wypada Kyugo-sensei? Dość marnie. Musiałem przeczytać mangę jeszcze raz, żeby przypomnieć sobie bohaterów. To wielki minus.
- Nie jest tak źle. „Pewnego dnia, my...” opowiada historię dwóch przyjaciół z dzieciństwa, których łączyła wspólna pasja – baseball. Iku i Kanai nie mieli sobie równych. Aż pewnego dnia doszło do groźnego wypadku... Lata lecą, jednak silna więź pozostaje. A potem jeden pocałunek sprawia, że „nasz świat jest teraz taki słoneczny”.
- Promienie słońca zaczynają parzyć w ostatnim rozdziale, gdy „Nasze etc.” dobiega końca :D
- Jedyny plus tej historii jest taki, że Kanai czyta sobie mangi yaoi, co bardzo mi się podobało xD
- Rozdział drugi „Korowód kwitnących wiśni” to kolejna szkolna historyjka. Tym razem z koszykówką w tle. Takie małe „Kuroko no Basket” ;)
- Takahisa Sugaya jest uczniem drugiej klasy liceum i poszczycić się może faktem, że wszystkie lasencje lecą właśnie nana niego. Oczywiście chłopak nie jest głupi. Wykorzystuje ich naiwność na maksa, zaliczając kogo i gdzie się da.
- Pewnego popołudnia jest świadkiem namiętnej sceny, która rozgrywa się pomiędzy szkolnym prymusem - Yu Fujishiro, a jednym z nauczycieli.
- Przerażony faktem, że wszystko się wyda, Yu płaci mu za milczenie. Ten drobny incydent, a także to, że wreszcie może porozmawiać z kimś o swoich uczuciach, zbliża chłopaków do siebie. Teoretycznie niemożliwe, ale nie w mandze...
- Oprócz wspomnianych już przez nas historyjek, na zakończenie zostało dwuczęściowe „Piękne jutro”.
- Znany pisarz, Tatsushi Kuwahara, znajduje przed domem syna swojego dawnego wykładowcy, Akirę Shinozakiego, który „kona z wycieńczenia”. Przybył do Tokyo bez kasy i planu, więc jego sytuacja nie jest zbyt różowa (znalezieni chłopcy nigdy nie wróżą niczego dobrego :D).
- Na szczęście edytorka, pani Ito, przejmuje dowodzenie i zmusza pisarza, by przygarnął dzieciaka do czasu, aż ten znajdzie pracę i stać go będzie na mieszkanie.
- Wszystko układa się dobrze do chwili, gdy okazuje się, iż ojciec Akiry nie żyje. Pisarz zabiera chłopaka i postanawia odwiedzić jego rodzinny dom. Czego dowie się na miejscu, tego Wam nie zdradzimy :D
- Pięć rozdziałów... Co o nich sądzisz?
- Najsłabszym ogniwem jest „wiśniowa opowiastka”, która najmniej mi się podobała.
- Masz rację. Gdyby zamiast niej pojawił się dodatkowy rozdział o baseballu czy pisarzu, nie uznałbym tego za wielką stratę.
- Grafika też jest bardzo przeciętna. Część rysunków mało starannych. Lubię dynamizm, ale sensei sama wspominała, że to jej pierwsze BL i ma wiele niedociągnięć.
- Nie było tragicznie, ale mogło być lepiej.
- To prawda, mogło.
- Czy warto wydać 19,90 zł?
- Dobre pytanie. Po przeczytaniu nie było efektu „wow”. Bardzo przeciętna pozycja, chociaż ładnie i bezbłędnie wydana.
- Drugi rząd na półce, prawda?
- Nie inaczej ;D
- Dziękujemy Wam za wspólnie spędzony czas.
- Kolejna (tym razem bardziej pozytywna ;p) recenzja dotyczyć będzie mangi, którą każdy z Was powinien mieć, bo jest GE-NIAL-NA!
- Domyślacie się, który tytuł mamy na myśli? ^^
- Może mała podpowiedź? Na okładce są róże :)
- Zajrzyjcie do nas we wtorek! Do zobaczenia~!


Joleen & Kitsune

czwartek, 5 stycznia 2017

Porównanie: Croquis VS Liberty Liberty!

Zdjęcie autorstwa: Joleen


- Witajcie! :) Przed Wami nie lada gratka!
- Postanowiliśmy skonfrontować obie mangi tej samej autorki - Hinako Takanagi.
- Chodzi oczywiście o recenzje „Croquis” oraz „Liberty Liberty!”, które już od dawna znajdują się na blogu (jeśli jeszcze ich nie przeczytaliście, teraz jest najlepsza okazja, żeby to nadrobić! ^^)
- Jak z pewnością zauważyliście, mangi nie przypadły nam do gustu. Polskie wydanie jest staranne i nie zawiera błędów. Niestety, to trochę za mało, by cieszyć się z zakupu.
- Po pierwsze – fabuła. W obu mangach leży i kwiczy. Zarówno historia modela ASP, który odkłada pieniądze na operację powiększenia biustu, jak i chłopaka, który uciekł z domu i wylądował zarzygany na śmietniku... Trudno uznać za „wyjątkowo wciągające”.
- Wspominaliśmy także o tym, że wina leży ewidentnie po stronie autorki, która choć obdarzona talentem, to jednak nie potrafiąca rozkochać w sobie czytelników.
- Nie mów tak. Może są osoby zadowolone z zakupu?
- Może... To chyba wyzwanie dla naszych czytelników (jeśli ktoś z Was uważa inaczej, nich przemówi teraz, albo odsunie się od okna, bo będę rzucać :D)
- Inną rzeczą, która nie daje mi spokoju, jest podobieństwo obu par. W pierwszej chwili byłem pewny, że to wydanie dwutomowe, bo nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by wskazać minimum 10 powtarzających się szczegółów, choćby na podstawie okładek.
- No i nie zapominajmy o moim ulubionym - Takanagi-sensei, lubiącej chłopców przebranych za dziewczynki :P Niegrzeczna, oj niegrzeczna...
- Za to sceny seksu zupełnie rozłożyła.
- Albo o nich zapomniała, jak to miało miejsce w wypadku „Liberty Liberty!” xD
- Obaj mali uke mają obsesję na punkcie pracy, której poświęcają się bez reszty. Z kolei seme żyją swoim życiem, nie zwracając na nic uwagi.
- Który tom jest lepszy, a który gorszy?
- Trudne pytanie. „Liberty Liberty!” ma bardziej rozbudowaną fabułę niż „Croqius”.
- To prawda, lecz w „Croquis” są dodatkowe historyjki „Moja pierwsza miłość” część 1 i 2 oraz „Spadająca gwiazda”, która najbardziej mi się podobała.
- Pamiętajcie także o tym, że Joleen przeczytała prawie wszystkie (te lepsze) mangi yaoi, a ja jestem wyjątkowo wymagającym poszukiwaczem romansów :D Nie zadowala nas byle co!
- Reasumując, oba tomy nie są warte uwagi i przypominają kolejne odcinki „Na wspólnej”... Liczycie na to, że Roman wróci do alkoholu lub zacznie piec „ziołowe ciasteczka”, a tu nic... Zapycha się pierogami starej Ziębowej ;D
- Dziękujemy za wspólne pastwienie się nad obiema mangami! ^^
- Obiecujemy więcej w niedalekiej przyszłości ;)


Joleen & Kitsune

PS Jeszcze w tym tygodniu wrzucimy Wam kolejną recenzję. Będzie to manga „Ty i ja etc.” <3

piątek, 9 grudnia 2016

Recenzja mangi "Liberty Liberty!" Hinako Takanaga


Zdjęcie autorstwa: Joleen


- Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...
- Chciałeś chyba powiedzieć: w czasie wakacji, podczas których było zimno i często padało...
- ... a my mieliśmy zbyt duży pakiet na internet, więc szukaliśmy sobie różnych rozrywek. Jedną z nich były zakupy i zamęczanie miejscowego listonosza, który przywoził nam paczki pachnące papierosami :D
- Pamiętasz jak chciał, żebym podpisała nim odbiór? Papieros zamiast długopisu... Nikt mu nie powiedział, że palenie zabija? -,-
- Ja tam nie mam mu nic do zarzucenia. Fajny gość. Może rzuci do przyszłych wakacji?
- Może... Wspominamy o tym dlatego, że letnie miesiące mocno nadwyrężyły nasz budżet, a także przyczyniły się do zakupu wielu tomików, które obecnie dla Was recenzujemy. Wtedy nie planowaliśmy wspólnego bloga. Ta myśl pojawiła się później, gdy Kitsune zakochał się w Yashiro :D
- Cicho, kobieto! Musisz zdradzać wszystkie moje sekrety?!
- Wracając do tematu... Chciałam, by mój mały lisek zdobył większe, yaoistyczne doświadczenie, więc w pierwszej kolejności nabyliśmy hurtową ilość romansów. Jednym z nich był tomik „Liberty Liberty!” Hinako Takanagi.
- Nie był to zakup roku, bo niewiele można się z niego dowiedzieć...
- Nie nastawiaj się tak negatywnie. Itaru przeprowadza się do Osaki, gdzie poznaje Koukiego. A ja bardzo, ale to bardzo lubię to imię <3
- Poczekaj, nie tak szybko! Zapomniałaś dodać, że wspomniany przez Ciebie „Kouki” znajduje go pijanego i zarzyganego na śmietniku. Mimo tych niedogodności, zabiera chłopaka do domu i udziela mu pomocy.
- No dobrze, przyznaję. Nie jestem fanką historii zaczynających się od „znalazłem go na śmietniku”.
- Serio? *SARKAZM SARKAZM SARKAZM*
- Serio. By dopełnić obrazu dodajmy także, że Kouki był właśnie w trakcie pracy. Czaił się na bandytę, którego chciał sfilmować do reportażu dla telewizji kablowej, w której pracuje, a pijany chłopak rozbił mu kamerę.
- Czy to już miłość?
- Jeszcze nie. Najpierw Kou-kun pozwala Itaru pomieszkać u siebie jakiś czas. Potem jego przyjaciółka/dawna ukochana, a tak naprawdę trans - Kuromi zatrudnia go w kablówce. I w końcu, jako wisienka na torcie, Itaru zdaje sobie sprawę z tego, że jest zakochany. Ma szansę podbić serce twardo stąpającego po ziemi kamerzysty? Przekonacie się czytając mangę do końca.
- Czy tylko ja uważam, że zamawiając ten tomik, zmarnowałem 20 minut na czytanie? W dodatku jestem zniesmaczony połączeniem śmietnika, wymiocin i miłości...
- Czujesz niesmak? Dlaczego? To nadal romans! xD
- Rysunki są piękne. Nie można więc odmówić autorce talentu. Jednak historia jest tak płytka, że na tym kończę swoją przygodę z mangami sensei Takanagi.
- W sumie to trochę dziwne, bo manga jest ładnie wydana. Ludzie ze Studia JG z pewnością włożyli w to masę pracy. Zastanawiające jest jednak to, dlaczego wybrali kolejną opowiastkę o niczym.
- Żartujesz, prawda? Jedyną rzeczą, jaką wyniosłem z lektury jest fakt, że sensei ma jakiś kink dotyczący zmiany płci...
- Oj tam, oj tam! ;P Jesteś zły, bo seksu też nie było xD
- Materiał do zapamiętania - nie kupuje się mangi yaoi, która nie jest oznaczona jako „+18”.
- Czy opłaca się zainwestować 19,90 zł?
- Moim zdaniem nie.
- A ja uważam, że nie było aż źle. Niektóre fragmenty są całkiem zabawne. Gdyby pani Takanaga dorysowała jeszcze ze 2-3 rozdziały, byłoby super.
- To nam chyba nie grozi, choć przyznaję, że manga sprawia wrażenie nieukończonej.
- Nie widzisz żadnych plusów?
- *wpada na genialny pomysł* Bez żalu upchnę ją do drugiego rzędu na regale, by nie zajmowała bezcennego miejsca z przodu! :D
- No cóż... sami musicie ocenić czy warto zapoznać się z tą historią i nacieszyć oczy starannymi rysunkami, czy też szukacie czegoś odrobinę głębszego :)


 Joleen & Kitsune

piątek, 21 października 2016

Recenzja mangi "Croquis" Hinako Takanaga



Zdjęcie autorstwa: Joleen


- Witajcie! Bardzo się cieszymy, że nasze wspólne recenzje przypadły Wam do gustu :)
- Ja świętuję podwójnie, bo dzisiaj moja kolej na wybranie mangi! *skacze z radości*
- Nie rozumiem, z czego tak się cieszysz? Przyniosłeś tomik, za którym nie przepadamy... Dlaczego?
- Z przekory. Liczę na to, że pojawią się osoby, które udowodnią mi, że nie wyrzuciliśmy dwudziestu złotych w błoto.
- Całe życie uczymy się na błędach. Mogłam za to kupić wielkie opakowanie kakao na jesienne wieczory...
- Za błąd uważamy kupno tomiku pod tytułem „Croquis”. Widzę, że nadal go przeglądasz. Może jednak okażesz mu trochę królewskiego miłosierdzia i zmienisz zdanie?
- Ty pierwszy *prycha oburzona*
- Nie, jednak Ty. Nalegam.
- To z pewnością nie będę ja!
- No cóż, prawda jest taka, że mamy podobne zdanie prawie na każdy temat.
- Wyjątek stanowi Twoje nowe opowiadanie, Kitsuś *demoniczny śmiech*
- Dlaczego moje opowiadania są wyróżniane? *wzdycha ciężko *
- Sam jesteś sobie winny. Mówiłam Ci ze sto razy, że wampir-uke to bardzo zły pomysł, prawda?
- Prawda.
- I co zrobiłeś? Posłuchałeś mnie?
- Nie *zawstydzony chowa się za puszystym ogonem* Za to dzięki Tobie kupiliśmy „Croqius”.
- Nie przypominaj mi o tym. Ta manga jest...
- ... zła, beznadziejna i nie warta ani złotówki?
- Nie da się ukryć, że mocno nas rozczarowała.
- Tomik zawiera trzy różne historie, z czego tylko jedna, w dodatku najkrótsza, warta jest uwagi. Jak z pewnością wszyscy wiedzą ze streszczenia, jest to historia modela pozującego podczas zajęć z rysunku na ASP, który wpadł w oko jednemu ze studentów. Do samego studenta nic nie mam. To zwykły, przeciętny bohater, jakich w mangach pełno.
- Nie zgadzam się! Jest taki... bezbarwny! Po przeczytaniu historii nie zapamiętałam nawet jego imienia, co mi się rzadko zdarza.
- Nazywa się Shinji Kaji.
- Musiałeś przekartkować mangę, by się tego dowiedzieć...
- Owszem.
- Sam widzisz. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Odkładasz mangę na półkę i myślisz sobie „nic specjalnego”.
- Więc może przejdźmy do modela, który jest najsłabszym ogniwem i zostaje nominowany do opuszczenia regału z mangami? :D
- Masz rację. Czytając spotykałam już naprawdę różnych bohaterów, ale Nagi... *wzdryga się*
- Widzę, że się męczysz, więc pozwól proszę, że cię wyręczę. Nasz mały model uważa się za transseksualistę. Pracuje w różnych miejscach, by zebrać pieniądze na wszczepienie sobie implantów piersi. No sorry, ale ja nie widzę w tym nic romantycznego. Gdyby jeszcze dopiął swego, ale nie! Rezygnuje z operacji na prośbę Kajiego! Taki z niego trans jak ze mnie gej! *wybucha szczerym śmiechem*
- Teraz mniej więcej rozumiecie skąd nasze rozczarowanie.
- Trochę szkoda, bo rysunki są niezłe. Niestety same rysunki to za mało, by nas oczarować.
- Płytka historia o niczym. Zero miłosnych uniesień, żadnej ekscytacji podczas przewracania kartek...
- Mnie najbardziej interesowało jak on z tymi piersiami będzie wyglądać. Szkoda, że nic z tego nie wyszło.
- Może jesteś zbyt wymagający? Szukasz uczuć i głębi, a to nadal należy do rzadkości.
- Silikon z pewnością nie znajduje się na liście pożądanych przeze mnie tematów.
- Nie zaśmiałam się ani razu z ich „zabawnych nieporozumień”.
- Ja się śmiałem z naszej głupoty, ale to był raczej śmiech przez łzy. Trzeba było kupić coś innego.
- Zostały jeszcze dwie historie. „Moja pierwsza miłość” - już po samym tytule możecie się domyśleć, o co chodzi.
- Zaczęło się bardzo obiecująco. Licealni przyjaciele, których połączyło czytanie książek, zakochują się w sobie, cierpiąc katusze w milczeniu.
- Patrzą sobie głęboko w oczy, lecz żaden z nich nie decyduje się na wyznanie. Na osłodę pozostaje pewne wspomnienie, które związane jest z klasową wycieczką i wypitym piwem...
- Mija kilka lat. Nasi bohaterowie są już dorośli i po studiach. Los daje im jeszcze jedną szansę, i co?
- I nic!
- Jak to nic? Zapadnie Wam w pamięć niesmak po scenie na plaży. Nie da się tego „odzobaczyć”, gwarantujemy. Jedno piwo zabiło miłość. Właśnie dlatego my nie pijemy, co i Wam szczerze polecamy :D
- Jeśli tak wygląda romantyzm oczami Hinako Takanagi, to ja wysiadam.
- Poczekaj na mnie!
- To może na sam koniec ostatnia historyjka. „Spadająca gwiazda”. Najkrótsza, a co za tym idzie, najlepsza i ratująca ten tomik przed otwarciem drzwi balkonowych i sprawdzeniem, czy mangi umieją dolecieć z powrotem do Japonii...
- Nie wiem czy umieją, ale szkoda, że nie ma zwrotów... Chciałoby się rzec autorce „jak chcesz, to potrafisz”, więc czemu przez 160 storn tak bardzo ci się nie chciało?!
- Motyw spadających gwiazd trudno jest zepsuć. Nie twierdzę, że jest to niemożliwe. Na szczęście tym razem się udało.
- Masz rację. To było nawet urocze. Sei nienawidzi gwiazd, które uparcie nie chcą spełnić jego marzenia, związanego z Daikim. A przecież każdy wie, że gwiazdy mają w sobie moc *uśmiecha się zadowolony z siebie*
- Naprawdę?
- Nie wierzysz mi, Królowo? Sprawdzimy?
- Tak jak ostatnio, gdy policjanci zaatakowali nas latarkami, kiedy leżeliśmy sobie na górce w lesie? To było twoje marzenie?
- Nie, miałem na myśli zupełnie inne okoliczności przyrody, bez policjantów i ich niezawodnych latarek...
- W takim razie dopisuję to do listy.
- Do jakiej listy?
- Powiem ci później, gdy będziemy już sami ;-J
- Ok :D Nie mogę się doczekać :D
- Kończąc, życzymy Wam miłego weekendu! ^^
- Bawcie się dobrze i do zobaczenia wkrótce. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że chcecie abyśmy zrecenzowali „Księcia przepisów”. Nie ma sprawy, zrobimy to z wielką przyjemnością. „Dia Game” też zrecenzujemy, ale nieco później ;)
- Nie zapominaj o naszej nowości, na którą czekamy! *-*
- Panie listonoszu, przybywaj! :D
- Może poproś gwiazdy, niech go kopną w tyłek dla lepszego rozpędu! ^^
- Cicho, jeszcze usłyszy i odmówi dźwigania kartonu...
- Ja z pewnością nie będę go taszczyć na trzecie piętro! -,-
- Nie rozumiem, czemu patrzysz na mnie takim dziwnym wzrokiem?
- Lisie, czyń swoją powinność!
- Panie listonoszu, przybywam z odsieczą! *nie jest przekonany, czy da radę uporać się ze wszystkimi zamówieniami, ale będzie walczył do końca*
- Mój bohater! *Joleen klaszcze i wiwatuje*

PS Na potrzeby recenzji udaliśmy się do sklepu „Tani Armani, Gucci za pół ceny”, gdzie wspólnie zdecydowaliśmy, że nic nie oddaje charakteru tej mangi równie dobrze, jak stanik w panterkę xD


Joleen & Kitsune