Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Waneko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Waneko. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 maja 2017

Recenzja mangi "Love Stage!!" (tom 2) Eiki Eiki, Taishi Zaou


Zdjęcie autorstwa: Kitsune


- Przyznajcie, że tęskniliście za Izumim, prawda? ^-^
- A nawet jeśli nie, to i tak zrecenzujemy dla Was tom drugi polskiego wydania „Love Stage!!”. Gotowi?
- Po dość przykrych doświadczeniach, które miały miejsce w salonie (czytaj- rozbieranie, całowanie, molestowanie) nasz słodki blondyn nie ufa już swojemu nowemu koledze. Na widok Ryoumy, który wraz z Shougo, pojawia się pod uniwersytetem, od razu rzuca się do ucieczki, co jest dość zrozumiałe. Traumatyczne wydarzenia zbyt mocno nadszarpnęły kruchą psychiką osiemnastoletniego studenta.
- Jednak czarnowłosy nie daje się spławić. Od razu rzuca się w pościg za swoją ofiarą. Udaje mu się nawet przekonać chłopaka, by spędzili razem trochę czasu. Kupuje mu nowe ubrania, naleśnika, a nawet dzieli się swoimi wspomnieniami.
- Początki kariery aktorskiej były takie trudne... Dziecięca gwiazda walczyła o każde nowe zlecenie. W chwilach zwątpienia wsparciem był urzekający uśmiech, którym obdarzyła go (wtedy jeszcze się łudził, że to dziewczyna) ukochana :)
- Tu i teraz również nie ma lekko... Izumi proponuje mu przyjaźń oraz swój numer telefonu na osłodę.
- Czy on to dobrze przemyślał?
- No właśnie nie wiem xD Uczmy się na przykładzie innych (pamiętajcie, żeby nie dawać swojego numeru obcym, jeśli nie macie stuprocentowej pewności, że są normalni!)
- Ichijou-senpai do nich nie należy. Zachowuje się jak typowy stalker. Codziennie zapełnia skrzynkę odbiorczą setkami wiadomości. Dzieli się z jasnowłosym każdym aspektem swojego życia. Jest po prostu męczący... Aż muszę odetchnąć... ;p
- A moim zdaniem jest słodki. Bardzo się stara :D
- Żartujesz, prawda?
- Postaw się na chwilę w jego sytuacji. Przez dziesięć lat kochał kobietę, która okazała się być facetem. Mimo to to uczucie jest tak silne, iż nawet płeć przestała mu przeszkadzać. On NAPRAWDĘ kocha Izumiego.
- Niestety, obiekt jego westchnień ma swoje problemy. Zbliża się konkurs, który może wynieść jego bohomazy, znaczy mangę, na szczyt popularności.
- Nie zdąży. Czasu coraz mniej, a koledzy nie chcą mu pomóc. Jest na przegranej pozycji.
- Nie, jeśli do akcji wkroczy Ryouma ;) To dzięki niemu Izumi może wygrać :D Przecież tak bardzo go wspiera i zachęca, by się nie poddawał.
- Nie robi tego za darmo. Chociaż obiecał, że będzie grzeczny kradnie kilka pocałunków...
- Za karę nad jego głową zbierają czę czarne chmury. Paparazzi zrobili mu zdjęcia z ukrycia. Wkrótce wszyscy dowiedzą się o tym, że ukrywa romans.
- No chyba, że przedsiębiorczy Rei wkroczy do akcji. Tylko jak przekonać krnąbrnego Izumiego do debiutu? Zwłaszcza w sytuacji, gdy wydawnictwo nie poznało się na jego talencie, a załamany chłopak postanawia uciec z domu...
- Na szczęście ramiona prześladowcy są szeroko otwarte. Ryouma tylko czeka na to, by go pocieszyć i ponownie wyznać miłość :D
- Akcja w tomie drugim nabiera prędkości. Przyczynia się do tego w pierwszej kolejności sam Izumi, który walczy o swoje marzenia.
- A im bardziej się stara, tym mocniej rozkochuje w sobie swojego stalkera. Czasami jest mi go naprawdę żal. Z jednej strony sytuacja jest beznadziejna, bo przecież jego uczucia pozostają nieodwzajemnione, ale upór i determinacja też nie są bez znaczenia.
- Nie mówiąc już o silnej woli, która co rusz zostaje wystawiona na próbę. Musicie to koniecznie zobaczyć! :D
- To prawda :) Najlepsze sceny to te, w których Ryouma szuka swojej kamery oraz gdy Izumi tłumaczy mu kto tak naprawdę jest jego mamusią i tatusiem.
- Jutro pojawi się nowa recenzja. Wiesz już co to będzie?
- Waham się między trzecim tomem Ten Count lub jakąś słodką jednotomówką.
- A co z naszymi nowościami?
- Dobre pytanie. Wpadnijcie do nas jutro. Do tego czasu podejmiemy decyzję ;)

Joleen & Kitsune

niedziela, 30 kwietnia 2017

Recenzja mangi "Love Stage!!" (tom 1) Eiki Eiki, Taishi Zaou


Zdjęcie autorstwa: Kitsune


- Witajcie Kochani~! :) Jak tam Wasza niedziela? Odpoczywacie? Pewnie część z Was przygotowuje się do czwartkowej matury z języka polskiego...
- Kitsuś, nie stresuj tegorocznych maturzystów! Cztery dni to całkiem sporo czasu. Wystarczy, by wszystko dokładnie opanować lub powtórzyć (ja właśnie tak zrobiłam - uczyłam się na ostatnią chwilę, z całkiem niezłymi wynikami, ale w razie czego nie bierzcie ze mnie przykładu ;P).
- By umilić Wam czas, proponujemy chwilę przerwy, podczas której zapoznamy się bliżej z pierwszym tomem „Love Stage!!”. Cała seria już od kilku tygodni zdobi nasz regał z mangami.
- „Zdobi”... To dobre określenie :)
- Historia rozpoczyna się niewinnie. Równo dziesięć lat temu firma Happy Wedding nakręciła bardzo romantyczną reklamę. W roli przepięknej panny młodej wystąpiła Nagisa Sena - modelka i popularna aktorka. Pech chciał, że na plan nie zdążyła dziewczynka, która miała złapać bukiet rzucany przez pannę młodą, a następnie uśmiechnąć się do stojącego obok niej chłopca.
- Przedsiębiorcza Nagisa zaproponowała reżyserowi, by powierzył tę rolę jej synkowi- Izumiemu. W ten oto sposób malec zadebiutował na szklanym ekranie.
- Od tamtej chwili niewiele zmieniło się w sławnej rodzinie Sena. Zarówno mama, jak i tata, wciąż są zasypywani propozycjami pracy. Oszałamiającą karierę robi także ich starszy syn - Shougo. Tylko gwiazda Izumiego jest jakby w uśpieniu.
- Nie martw się Izumi, pora wyjść z cienia i ponownie znaleźć się na planie :)
- Ta niepozorna reklama o ślubach kryje w sobie drugie dno - równo dziesięć lat temu mały chłopiec zakochał się w pięknej dziewczynce, której pomógł opanować stres związany w występem przed kamerą. Dziś  Ryouma Ichijou to prawdziwe bożyszcze. Japoński Harry Styles xD Jego popularność rośnie z każdą minutą, a fanki mdleją na sam widok przystojnego idola. O czym marzy ktoś, kto ma przed sobą cały świat?
- Jak to o czym? O miłości! :) Uzbrojony w wielki bukiet kwiatów tylko czeka, by wyznać miłość swojej ukochanej.
- Biedny, nikt mu nie powiedział, że Izumi nie jest dziewczyną?
- Braciszek (a wkrótce szwagier) Shougo objawia mu prawdę w dość brutalny sposób. Mianowicie rozbiera blondyna, by pozbawić amanta złudzeń. Straszy go również, że nie odda mu Izumiego bez walki.
- Gdy mija pierwszy szok, Ryouma stara się pogodzić z faktem, iż zmarnował ostatnie dziesięć lat życia na wzdychanie do kogoś, kto tak naprawdę nie istnieje. Jest to dość trudne, bo gdy tylko zamyka oczy, wciąż widzi czarodziejskie oczy, które go uwiodły. Wpada więc na pomysł, iż pora wziąć byka za rogi i zmierzyć się z rzeczywistością.
- Udaje się do domu państwa Sena, gdzie po przemiłym powitaniu, czeka na obiekt swoich uczuć.

„Rozbieraj się! Muszę sobie dobrze zapamiętać, że jesteś facetem!”

- Jak sądzicie, czy ponowny rzut oka na nagie ciało osiemnastolatka wystarczy, by się odkochać? :D Przecież Izumi jest „taki słodki” aż „chce się go schrupać całego”...
- Brzmi intrygująco, prawda? ^-^ Tak mniej więcej przedstawia się pierwszy z siedmiu tomów. Jeśli dodamy do tego przepiękną kreskę oraz lukier, który spływa z każdej strony grubą warstwą, tragedia gotowa.
- Sam Izumi wydaje się prawdziwą wisienką na torcie. Rozpieszczany do granic przyzwoitości przez starszego brata oraz Reia, menagera rodziny, nie chce żyć na świeczniku. Marzy mu się zupełnie inna kariera :D Może lisek zdradzi Wam trochę więcej :D Ostatecznie razem z Izumim mają sporo wspólnego... ;)
- Nie wiem o czym mówisz! *Kitsune przeżywa prawdziwy atak lisiej paniki*
- Serio? Nie wstydź się! Opowiedz o swoim uwielbieniu dla pewnej animowanej bohaterki!
- Cicho! Nic im nie mów! Błagam cię! Niech to pozostanie moim (zawstydzającym) sekretem! *pada przed Królową na kolana*
- Kitsuś wydaje się być taki dorosły i poukładany, tymczasem w jego pokoju kryje się wiele sekretów... Długie lata jego serduszkiem rządziła pewna „Lala-Lulu”... :D Zgromadził pokaźny zbiór gadżetów.
- Przyznaję się... Byłem i jestem jak Izumi! Miałem nawet taki czaderski budzik jak on! Za to ty co noc tulisz się do poduszki z Akashim, więc wcale nie jesteś lepsza. W dodatku zabierasz ją ze sobą na wakacje...
- Bez męża nie jadę! *pokazuje liskowi język*
- Nie widzimy nic złego w byciu „fanem”. Jestem ciekaw czy wśród Was również są takie osoby? Macie figurki/mangi/plakaty/poduchy/torby/kubki/plecaki... z ukochanymi bohaterami? Mi marzy się obecnie torba na laptopa z Shirotanim, ale nigdzie nie chcą mi takiej zrobić :(
- Ach... Te lisie tragedie...
- Królowo, czuję się obnażony! -,- Proszę, nie mów już więcej!
- W takim razie wróćmy do czytania. Kolejna recenzja pojawi się już jutro. Zapraszamy! :)

Joleen & Kitsune

piątek, 28 kwietnia 2017

Recenzja mangi "Jackass!" Scarlet Beriko


Zdjęcie autorstwa: Kitsune



- Witajcie Kochani :) Tęskniliście za nami chociaż troszkę? :D
- Wybaczcie, że tak długo nas nie było. Prawda jest taka, że choć mieszkamy blisko siebie, czasami trudno jest się ze wszystkim wyrobić na czas.
- Nie szkodzi, damy radę :) Jak widzicie po zdjęciu, dziś przybywamy do Was z recenzją ostatniej nowości, która wpadła w nasze łapki.
- Mamy oczywiście na myśli jednotomówkę „Jackass!” Scarlet Beriko, która została wydana przez Waneko. Wiemy, że spora część z Was wybiera się w ten weekend na Pyrkon, więc postaramy się pomóc w podjęciu jakże kluczowej decyzji - brać, czy nie brać :D
- Często zmagamy się z tym zagadnieniem, prawda?
- Najczęściej ma to miejsce w piątkowe przedpołudnie. Udajemy się wtedy razem na zakupy. Parkujemy nasz sklepowe BMW w dziale ze słodyczami i dumamy „brać, czy nie?”.
- Brać, wiadomo, że brać! :D
- Nie szukajcie nas na Pyrkonie. Zostajemy w domu xD
- Dokładnie. Ciastka same się nie zjedzą, a poza tym stwierdziliśmy, że wolimy, by mangi przynosił zaprzyjaźniony listonosz ;P
- No dobrze, koniec plotkowania. Pora brać się za recenzję!
- A było tak miło... Herbata, cisza, spokój. W sumie to bohaterowie „Jackass!” powinni brać z nas przykład. Tymczasem w domu Keisuke wiele się dzieje. Jego starsza i zazwyczaj nieszczęśliwie zakochana siostra, przysparza mu wiele problemów. Smutki topi w alkoholu, a potem zalicza zgon. W dodatku pożycza sobie jego szkolne dresy do spania.
- Niedaleko pada jabłko od jabłoni, prawda? Skoro ona nosi jego ciuchy, to on nie może być gorszy... :D
- Może to przypadek, może przeznaczenie, ale nasz bohater nie zauważa, iż ma na sobie damskie rajstopy! Moim zdaniem atak paniki jest tu jak najbardziej wskazany! Jego reputacja za chwilę legnie w gruzach! Spokojnie, tylko spokojnie... Weź głęboki oddech, Kei. Szkolny przystojniak rusza ci na ratunek :D
- Ratunek? Nie jestem tego taka pewna... Skoro miał go ratować, to czemu tak dziwnie na niego patrzy?
- Dziwnie? Co masz przez to na myśli?
- W jego oczach dostrzegam niebezpieczną mieszankę pożądania oraz uwielbienia dla czarnych, kryjących i jakże seksownych...
- Masayuki jest fetyszystą rajstop?! Szok!
- Nie tylko. Właśnie trafił mu się święty Graal - nie dosyć, że Keisuke nie przeszkadzają jego upodobania, to jeszcze żadne inne nogi nie kręcą go tak jak te... Czy to tylko przyjaźń, czy coś więcej?
- Dobre pytanie, Królowo :) Nie zdradzimy odpowiedzi. Sami sprawdźcie.
- Skoro omówiliśmy już główny pairing, pora skupić się na bohaterach drugoplanowych, którzy moim zdaniem, są znacznie bardziej ciekawi.
- Masz rację. Po pierwsze mamy najlepszego przyjaciela i sąsiada Keisuke, czyli Katsumiego, który nie ukrywa swojej orientacji.
- Jego sekret jest... o wiele starszy i pracuje w szkole jako pielęgniarz.
- Jak się zapewne domyślacie, nie wszyscy są w stanie zaakceptować jego otwarty styl bycia. Szkolny kolega, Miyoshi, jest jedną z takich osób.
- Kieruje nim zazdrość? Marzy mu się coming-out? Kto wie... :D
- Tak mniej więcej przedstawia się nylonowa historia miłosna, która umiliła nasze przedpołudnie. Czy ją polecamy?
- Tak!
- To była szybka odpowiedź, ale masz rację. Warto sięgnąć po ten tomik. Akcja nie jest jakoś mocno rozbudowana, ale nie wieje nudą. Wątki z rajstopami rozbawiły mnie do łez. Już nigdy nie spojrzę na nie w ten sam sposób :)
- Pamiętasz takie hasło „nie róbcie tego w domu”...
- Joleen... Nie załamuj mnie... NIGDY, powtarzam NIGDY nie zobaczysz mnie w DAMSKICH rajtuzach, jasne? :D
- Tak tylko zapytałam *uśmiecha się przebiegle*
- Kreska mogłaby być nieco bardziej dopracowana, ale nie będę czepialski, bo autorka napracowała się, by jak najwierniej oddać emocje swoich postaci, co z pewnością się jej udało.
- Nie rozumiem dlaczego uważasz, że z kreską jest coś nie tak? Jest śliczna.
- Nie, nie jest. Niektóre panele narysowane są jakby od niechcenia.
- Jednak jesteś czepialski.
- A ty niby nie?
- Ja? Chyba śnisz... Jeśli masz na myśli to, że Waneko nie przysłało nam obiecanej zakładki, a w zamian za to dostaliśmy jakiegoś kaszalota z 2015, to jednak jesteśmy czepialscy...
- W każdym razie polecamy Wam „Jackass!”. Tomik jest gruby i ładnie wydany, więc z pewnością ozdobi półkę.
- Już jutro wrzucimy recenzję pierwszego tomu „Love Stage!!!” oraz obiecaną wcześniej recenzję drugiego tomu „Służącej Przewodniczącej”, którą mam gdzieś na dysku.
- Tym z Was, którzy wyjeżdżają na Pyrkon, życzymy miłej zabawy, a całą resztę zachęcamy do odpoczynku. Co prawda pogoda nie rozpieszcza, ale najważniejsze to mieć miłość do mang w sercu! :)
- Lisie... zjedz ciastko *wzdycha zrezygnowana*, bo znowu masz za niski cukier...

 Joleen & Kitsune

sobota, 18 lutego 2017

Recenzja mangi "Toktu Ghoul" (tom 1) Sui Ishida


Zdjęcie autorstwa: Joleen

„Oshiete oshiete yo sono shikumi wo
Boku no naka ni dare ga iru no?„

- Zdradzę Wam sekret ^^ Przez pewien czas miałam to ustawione jako dzwonek xD
- Nie masz się czym chwalić... Ludzie na ulicy dziwnie na ciebie patrzyli... ;)
- Nie aż tak dziwnie, jak na ciebie, gdy ustawiłeś sobie opening z Yuri on Ice! ;D
- Nie mam się czego wstydzić i jeszcze długo go nie zmienię! :D No dobrze, koniec wspominania, pora przejść do konkretów. Dziś przychodzimy do Was z recenzją pierwszego tomu mangi „Tokyo Ghoul”, który przeznaczony jest dla czytelników „+16”, czyli dla wszystkich :D
- Liczę, że mnie nie zawiedziesz, Ishida-sensei, bo to ja koniecznie chciałam przygarnąć ten tomik. Czytajmy więc :)

„Chociaż mówi się, że ludzie stoją na szczycie łańcucha pokarmowego istnieją stworzenia, które polują na nich tak, jak poluje się na zwierzynę...
Bestie, które łakną ludzkiej padliny nazywane są Ghulami.”

- Manga zaczyna się całkiem zwyczajnie. Kaneki Ken - osiemnastoletni student pierwszego roku, który uwielbia książki, zaprasza do kawiarni swojego najlepszego przyjaciela Hide, by pokazać mu dziewczynę, która bardzo mu się podoba. Kolega, jak na prawdziwego „skrzydłowego” przystało, kwituje sprawę  prosto. Pada jakże niespodziewane zdanie „nie masz u niej żadnych szans”. Co więc robi nasz mały Ken? Topi smutki w lekturze...
- Ale, ale! Nie tak szybko! Przecież piękna panna Rize nie jest bez serca! :D Przyjmuje zaproszenie na randkę do księgarni. Ken jest w siódmym niebie – pierwszy raz udało mi się umówić, w dodatku z ekstra laską i to w księgarni. Ktoś tam w górze chyba go lubi.
- Tak, z pewnością... Czy panna Rize nie wydaje się nieco głodna, gdy na niego patrzy? ;)
- Może wypadałoby skosztować, ostatecznie mol książkowy to nie lada kąsek...
- Od degustacji do dania głównego... Rize chce się szybko uwinąć, jednak zostaje zgnieciona przez rusztowanie, a Kaneki trafia stół operacyjny gdzie przed śmiercią ratuje go przeszczep organów... z ciała byłej ukochanej... I tragedia gotowa :-/
- Już w szpitalu odkrywa, że dawne przysmaki nie są dla niego. Nie czuje głodu. Nie interesował się przedtem życiem ghuli, więc gdy dzięki programowi telewizyjnemu odkrywa, że tylko ludzkie mięso wchodzi w grę, wpada w panikę.
- Najpierw próbuje na własną rękę pozbyć się przeszczepionych organów, lecz to nie pomaga. Robi więc nalot na lodówkę i próbuje dosłownie wszystkiego, licząc na to, że będzie mógł dalej normalnie się odżywiać.
- Niestety, Kaneki, nie jesteś już człowiekiem, ale i nie potworem... Kim więc jest?
- Niedawno poznana w kawiarni kelnerka Touka, wmusza w niego pierwszy kęs posiłku „nowego typu”. Sam odkrywa, że może pić kawę. Poznaje także innych ghuli. Jak zareaguje, gdy jeden z nich, okaże się przykładnym studentem, który idealnie potrafi udawać człowieka? I czy zaatakuje Hide - osobę, która troszczy się o niego od najmłodszych lat? Na te, i inne pytania, znajdziecie odpowiedź, sięgając po pierwszy tomik :D
- No właśnie, my go już przeczytaliśmy i dokładnie obejrzeliśmy. Pora więc podzielić się wnioskami.
- Po pierwsze, ta manga jest po prostu brzydka -,- Rysunki to małe koszmarki, na które ciężko się patrzy. Co prawda na blogu omawiamy głównie mangi, lecz biorąc pod uwagę anime, jego twórcom należy się wielka nagroda, bo dokonali niemożliwego...
- Tak na marginesie, Kaneki przypomina mi Erena. Kolejny bohater, któremu brakuje charyzmy i próbuje utopić czytelnika w swoim beznadziejnym świecie.
- Po drugie – fabuła. Dialogi są tak skonstruowane, że nawet nie patrząc na bazgroły Ishidy-sensei, możemy się świetnie odnaleźć. Rozterki bohatera, który nie zostanie gwiazdą „Randki w ciemno” dobrze się czyta. Historia jest ciekawa, oryginalna, i ponoć różni się od anime, co moim zdaniem można zaliczyć na plus. My kupiliśmy tylko tom pierwszy i raczej na tym poprzestaniemy.
- Zaliczyliśmy spore rozczarowanie... Aż zatęskniłam za romansami :D
- Kawa, paczki z „ludzkim schabowym”... to nie nasze klimaty. Nie wykluczamy jednak, że to koniec. Może ktoś z Was przekona nas dalszych zakupów?
- Dajcie znać co sądzicie o „Tokyo Ghoul” :)
- Miłego wieczoru~

Joleen & Kitsune

sobota, 11 lutego 2017

Recenzja mangi "Dogs Bullets&Carnage" (tom 1) Miwa Shirow


Zdjęcie autorstwa: Kitsune
- Wreszcie weekend! Nie mówiąc już o tym, że zbliżają się walentynki :)
- Jednak zanim zaczniemy celebrować miłość, zrecenzujemy dla Was pierwszy tom mangi „Dogs/Bullets&Carnage”, autorstwa Miwa Shirow. Buszując po internecie zauważyliśmy, że wiele osób poleca tą serię, więc zamówiliśmy pierwszy tom, by sprawdzić, co w trawie piszczy.
- Manga zaczyna się dość intrygująco. Tajemniczy blondyn czeka na swojego towarzysza, który nieco się spóźnia. Przeczuwając problemy, wyrusza na jego poszukiwania.
- Badou rzeczywiście potrzebuje pomocy. Zostaje schwytany przez mafię. Banda osiłków słusznie podejrzewa, że kręcił się w tej okolicy nie bez powodu. Udaje się im szybko go obezwładnić i przywiązać do krzesła, by za pomocą siłowych argumentów, zmusić do odpowiedzi na znane wszystkim pytania typu „co tu robisz?”.
- Zanim zrobi się naprawdę gorąco, nadchodzi odsiecz ze strony „bezpańskiego psa”, Heine.
- Okazuje się, że mafia przetrzymywała grupę dwudziestu dzieci, które odzyskują wolność dzięki tej spektakularnej akcji. Określono je jako „bękarty przeszłości”. Być może zawdzięczają tę nazwę niecodziennemu wyglądowi – maluchy mają kocie uszy? Rogi? Trudno powiedzieć. W każdym razie zostały uwolnione dzięki zleceniu pewnego księdza, który nie potrafił przejść obojętne wobec takiej niesprawiedliwości.
- Ciekawostką jest fakt, że choć Heine załatwił towarzystwo praktycznie w pojedynkę, to w czasie tej brawurowej akcji został postrzelony w rękę, lecz jego rana praktycznie od razu zasklepia się, a potem zupełnie znika!
- Wspomnianemu już księdzu również towarzyszy dziewczynka o niezwykłym wyglądzie. Mała ma skrzydła niczym anioł. Jest słodka :)
- Niestety, nieustraszony jasnowłosy szybko staje się celem żądnej zemsty ekipy mafijnej. Zgraja rzezimieszków odwiedza naszego bohatera w jego domu, by wyrównać rachunki. Choć mają przewagę liczebną i udało im się go związać, Heine i tak zdołał się obronić.
- I wtedy pojawia się on – prawdziwa grupa ryba, czyli Giovanni, który zdradza nam to i owo z przeszłości pieseczka, a przy okazji częstuje kilkoma kulkami w brzuch. Czy jasnowłosemu uda się ponownie zregenerować? A może to pora, by pożegnać się z życiem? I co ma z tym wszystkim wspólnego obroża na jego karku, bestia, którą w sobie ukrywa oraz tajemnicze wydarzenia z przeszłości – nie zdradzimy, bo sami nie wiemy :)
- Tom pierwszy miał za zadanie rozbudzić naszą ciekawość i wypełnił swoją misję. Manga ma interesującą fabułę. Akcja jest bardzo dynamiczna i wielowątkowa (a przynajmniej sprawia takie wrażenie). Do tego niezłe rysunki, nadprzyrodzone zdolności. Lubię takie klimaty.
- Prawdopodobnie nie jest to twój ulubiony gatunek, czyli romans, a przynajmniej nic na to nie wskazuje. Przedstawione wydarzenia specjalnie mnie nie porwały, więc mogę rozstać się z „Dogs” już na tym etapie.
- Serio? Tak szybko?
- Shirow-sensei nie rzucił mnie na kolana. Niby zostawił garść okruszków, by skusić czytelników do kupna kolejnych tomów, ale... Gdyby Heine oraz ten długowłosy Badou byli razem, to mogłaby być moja nowa ulubiona manga :D Cytując klasyka „nie całowali się”, więc póki co odłożymy ten tomik do drugiego rzędu i pomyślimy co z nim zrobić.
- Myślałem, że zamówimy resztę. Były pistolety i miecze...
- Oraz aniołki i oprychy... Przemyślimy to czytając jakieś romanse, dobrze? *drapie liska za uszkiem, co równa się z tym, że spełni każdą jej zachciankę*
- Jak sobie życzysz, Królowo :)
- Grzeczny Kitsuś ^^ Pozwolę ci wybrać kolejną mangę ;)
- W takim razie będzie to... *walentynkowa niespodzianka*


Joleen & Kitsune

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Recenzja mangi "Karneval" (tom 1) Touya Mikanagi


Zdjęcie autorstwa: Joleen
- Witajcie w Nowym Roku! :)
- Sylwestrowa zabawa już za nami, niestety...
- Za to jakie wspomnienia! :D Dobrze się bawiłaś, Królowo?
- Jeszcze pytasz? Przecież razem rzuciliśmy się w wir dzikich pląsów (czyli: jedli chrupki z Biedronki i pili Pepsi, na zmianę głaszcząc psa, a potem oglądali seriale oraz prowadzili prawdziwą „Wojnę o koc” :D ktoś powinien to sfilmować... na youtube bylibyśmy prawdziwymi gwiazdami xD)
- Nastał 2017, więc pora brać się do roboty!
- Masz rację. Postanowiliśmy zrecenzować dla Was pierwszy tom mangi „Karneval” Touya Mikanagiego.
- Mamy taki zwyczaj, że w chwilach nudy zamawiamy mangi. Jeśli chwilowo nie wychodzi nic, czego mocno pożądamy, kupujemy tytuły polecane przez innych. Sięgamy głównie po pierwsze tomy. Naszym zdaniem to wystarczy, by skraść serce...
- … lub wyrzucić pieniądze w błoto. Jak było w tym wypadku?
- „Karneval” opowiada historię Naia, którego „brat”  Karoku, obdarował tajemniczą bransoletką. Krótko po tym zniknął, zostawiając za sobą ślady krwi. Nai poczuł się samotny. Nie myśląc zbyt wiele, wyrusza na poszukiwania.
- „Nie myśląc zbyt wiele...” - dobre xd
- Niech ci będzie, Nai nie jest specjalnie ogarnięty życiowo. Na szczęście spotyka na swojej drodze tajemniczego Garegiego, który postanawia mu pomóc.
- Ten od razu łączy fakty i wie, że pamiątka po bracie ma znaczną wartość. Jest bowiem nadajnikiem, którym posługują się funkcjonariusze Najwyższego Organu Ochrony Państwa – Cyrku.
- Nowy sojusznik od samego początku wydaje mi się jakiś podejrzany. Dobrze wie, że bransoletka nie jest zwykłą błyskotką. Kieruje nim chęć wzbogacenia się, więc nie chce stracić takiej okazji.
- To on ratuje Naia z rąk krwiożerczej Mine, a także proponuje, by udali się do miast portowego, Toji.
- Po drodze wplątują się w kolejne kłopoty...
- Poznają także Hitaro, kapitana statku Drugiego Najwyższego Organu Ochrony Państwa, który odpowiada za likwidację przestępczości na świecie. On również chce poznać tajemnicę nadajnika.
- Jedno jest pewne, chłopaki się nie nudzą.
- Punktem kulminacyjnym jest udanie się do Cyrku.
- Co on ma z tym wszystkim wspólnego? Pora na miażdżący cytat ze strony 109. Gotowi?

„Po tym jak Cyrk wyłapie w „jednoczesnych śledztwach” wszystkich złych ludzi w mieście, na przeprosiny za strach i zamęt, który spowodowali, robią widowisko” (cyrkowe) ^^

- W taki oto sposób rozpracowaliśmy dla Was to dzieło :D
- Jak ci się podobała mieszanka tajemnic, pościgów, magii, latających statków, wyjątkowo dobrego słuchu Naia i... Cyrku?
- To był koszmar! Jedna z gorszych mang, jakie miałam w ręku!
- Grafika jest bardzo przeciętna, a historia zbyt udziwniona. Nawet gdybym miał okazję, z pewnością nie sięgnę po kolejne tomy.
- To prawda, ja też nie. Przeczytanie tego pierwszego było nie lada wyzwaniem *wzdycha ciężko*
- Gdy w ostatnim rozdziale zaczęli bawić się w chowanego myślałem, że przerobię „Karneval” na konfetti...
- Co ciekawe, kilka osób wręcz zachęcało nas do kupna. To był błąd...
- Nie martw się, my też im coś „polecimy” :P *złowieszczy chichot*
- Uwielbiam, gdy tak do mnie mówisz ;)
- Reasumując, „Karneval” nie jest dla wszystkich. To taka „dziecięca historyjka”, która jednych zachwyci, a innych nie. Poszukujemy przygód na nieco wyższym poziomie wtajemniczenia.
- Masochiści od razu powinni wyłapać aluzję! :D
- Skoro Nai ma aż tak dobry słuch, to niech posłucha tego „TRZECI RZĄD NA PÓŁCE Z MANGAMI!”


Joleen & Kitsune